{"id":18,"date":"2025-06-27T12:27:26","date_gmt":"2025-06-27T10:27:26","guid":{"rendered":"http:\/\/hajnowka.org.pl\/?p=18"},"modified":"2025-06-27T12:44:30","modified_gmt":"2025-06-27T10:44:30","slug":"1-xii-piatek","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/2025\/06\/27\/1-xii-piatek\/","title":{"rendered":"1 grudnia, pi\u0105tek\u00a0"},"content":{"rendered":"\n<p>Ko\u0144cz\u0105 si\u0119 powoli jesienne krajobrazy za oknem. Pierwszy grudnia, \u015bnieg ju\u017c zd\u0105\u017cy\u0142 przykry\u0107 pola. W tym roku dosy\u0107 wcze\u015bnie. Niezbyt szybko jedziemy. Przystanki co chwil\u0119. Od Warszawy do Siedlec sz\u0142o jeszcze zno\u015bnie. Ale dalej? Smo\u0142a czasu ci\u0105gnie si\u0119 si\u0119 niemi\u0142osiernie, s\u0142ycha\u0107 stukot p\u0119dz\u0105cego poci\u0105gu. Za chwil\u0119 przystanek ko\u0144cowy. Noc za oknem roz\u015bwietlana blaskiem ksi\u0119\u017cyca. Zakr\u0119t wychodz\u0105cy z lasu na szersze pole. Las si\u0119 ko\u0144czy, a my doje\u017cd\u017camy do <strong>Hajn\u00f3wki<\/strong>. To chyba koniec. Po lewej budy i po prawej nie lepsze. Przejazd kolejowy. Koniec \u015bwiata. Tak to w\u0142a\u015bnie wygl\u0105da.&nbsp; Tak, na to mi to wygl\u0105da. Wszyscy wstali, zapl\u0105tuj\u0105 sobie szaliki na szyjach, jak p\u0119tle szubienicy na skaza\u0144ach. Tu\u017c na chwil\u0119 przed ostatnim skokiem w nico\u015b\u0107 i z\u0142amaniem karku pod w\u0142asnym ci\u0119\u017carem. Pewnie nie wszyscy chc\u0105 pope\u0142ni\u0107 zbiorowe samob\u00f3jstwo, ale jednak. Tak to wygl\u0105da.&nbsp; Niby nie mo\u017ce by\u0107 a\u017c tak \u017ale,&nbsp; ale przecie\u017c to najdalej na wsch\u00f3d wysuni\u0119ta stacja osobowa. Na wschodzie, kt\u00f3ry ju\u017c sam w sobie jest dziki. Dalej si\u0119 nie da. Dalej ju\u017c las i bezkresna dzicz a\u017c po Syberi\u0119.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Zak\u0142adam czapk\u0119. Poci\u0105g zwalnia. Patrz\u0119 jeszcze raz po wsp\u00f3\u0142podr\u00f3\u017cnikach. Nikt si\u0119 nie u\u015bmiecha. Przynajmniej w tym si\u0119 zgrywamy. Przynajmniej to mi si\u0119 podoba. Nie maj\u0105 powodu si\u0119 u\u015bmiecha\u0107. Jeste\u015bmy w ko\u0144cu w najwi\u0119kszej dziurze w Polsce. Najszybciej wyludniaj\u0105cego si\u0119 miasta i okolic w ca\u0142ym kraju. W ca\u0142ym kraju! Dalej nie mog\u0119 sobie tego wyobrazi\u0107. Bez jako\u015bci i perspektyw. Na trzysta powiat\u00f3w akurat ten mi przypad\u0142. Szansa, zero przecinek dziesi\u0119\u0107 zer i trzy procenta. Ale akurat mnie tu wywia\u0142o. Zatrzymali\u015bmy si\u0119. Lekkie poci\u0105gni\u0119cie cia\u0142a. Stacja ko\u0144cowa. Wszyscy wysiadaj\u0105. Na peronie, po\u0142\u0105czonym ze stacj\u0105, witaj\u0105 nas pojedyncze osoby. Ojciec lub matka. Rodzice student\u00f3w maj\u0105cy jeszcze z\u0142udne nadzieje, \u017ce dzieci zostan\u0105, \u017ce nie opuszcz\u0105 ju\u017c ich ani na dzie\u0144 ani na dwa; z\u0142udzenie pi\u0105tkowe, kt\u00f3re potrwa jeszcze ca\u0142y jeden dzie\u0144, a\u017c do powrotnego poci\u0105gu niedzielnego.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Nikogo przypadkowego, wszyscy wiedz\u0105 dok\u0105d maj\u0105 si\u0119 uda\u0107. Tylko ja, jak ostatni wariat na lodowej pustyni rozgl\u0105dam si\u0119, co mam pocz\u0105\u0107 ze sob\u0105. Przekl\u0119cie \u015blisko. Zima wcze\u015bnie si\u0119 zacz\u0119\u0142a. Nawierzchnia niezbyt dobrze si\u0119 \u0142\u0105czy z moimi p\u0142askimi butami. Przede mn\u0105 zamkni\u0119ty dworzec PKP. Z zamkni\u0119tym wej\u015bciem, z zabitymi blach\u0105 szybami. Wysoki na pi\u0119\u0107 metr\u00f3w, rozpostarty na pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu metrach, nisko zabudowany, kszta\u0142tu kwadratowego. Bry\u0142a z lat siedemdziesi\u0105tych. Zamkni\u0119te wszystkie wej\u015bcia, zabite okna. Pomalowany w kolorze r\u00f3\u017cowo \u2013 bordowym. Smutne widowisko. Zgodnie z ostatni\u0105 polityk\u0105 przewo\u017anika krajowego s\u0105 przynajmniej nowe tabliczki z peronami. Co\u015b jak podrabiana imitacja drogiej bi\u017cuterii, na ciele lampucery, bardziej podkre\u015bla rozk\u0142ad ni\u017c \u015bwietno\u015b\u0107. Zreszt\u0105, wygl\u0105da na wiecznie zamkni\u0119ty. Co my\u015ble\u0107 o mie\u015bcie, w kt\u00f3rym dworzec nie dzia\u0142a? Na lewo, droga na wiadukt, kt\u00f3ry pi\u0119\u0107dziesi\u0105t metr\u00f3w dalej ci\u0105gnie si\u0119 ponad torami i schodzi na ulic\u0119. Po prawej parking. Mo\u017ce chocia\u017c jedna pieprzona taks\u00f3wka znajdzie si\u0119 w tym miasteczku.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Schodz\u0119 z peronu. Wielki zielony \u015bmietnik m\u00f3wi mi dobry wiecz\u00f3r. Rozsypuj\u0105cy si\u0119 peron i zej\u015bcie z peronu. Razem z parkingiem z rozwalonych p\u0142yt chodnikowych i rozwalonym asfaltem, pot\u0119guj\u0105 ponure wra\u017cenie ko\u0144ca \u015bwiata. Na drugim kra\u0144cu parkingu, widz\u0119 dwa samochody, a nawet dwie taks\u00f3wki. Z przodu stoi stary ford Sharan z jaraj\u0105cym kiepa cierpem w \u015brodku. Kocham zapach przepalonego tytoniu z mordy ludzkiej. Wymieszany z plakietkami Wunderbauma. Cudowna polska go\u015bcinno\u015b\u0107 ka\u017c\u0105ca wdycha\u0107 smr\u00f3d w\u0142asnego cia\u0142a. Czy\u017cby przedstawiciel s\u0142u\u017cb mundurowych na emeryturze? S\u0142u\u017cby bezpiecze\u0144stwa czy mo\u017ce milicja? S\u0105dz\u0105c po wieku mog\u0119 si\u0119 nie myli\u0107. Lokalny szpicel, kt\u00f3ry chcia\u0142 w popeerelowskiej rzeczywisto\u015bci wyj\u015b\u0107 z roli i odpokutowa\u0107 lata s\u0142u\u017cby?&nbsp; Przeszed\u0142 na emerytur\u0119. Nie chcia\u0142 ju\u017c nadstawia\u0107 karku za poprzedni system, w kt\u00f3rym niby dobrze si\u0119 odnajdywa\u0142, ale w ko\u0144cu jest oportunist\u0105. Zrozumia\u0142, \u017ce jego czas si\u0119 sko\u0144czy\u0142, wi\u0119c zainwestowa\u0142 w fur\u0119 \u017ceby mie\u0107 wieczn\u0105 wym\u00f3wk\u0119 od \u017cony i od \u017cycia. Ona z pracy przychodzi, to on na miasto rusza. Pobuja si\u0119 po mie\u015bcie, zjara kilka fajek, bajerk\u0119 zarzuci i dwa kursy zrobi. Tak \u017ceby na benzyn\u0119 i na papierosy chocia\u017c wystarczy\u0142o. Uk\u0142ad idealny. Ona go nie wkurwia, ani on jej. Mo\u017cna prze\u017cy\u0107 do samego ko\u0144ca. Ja i moja przestrze\u0144.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Dzie\u0144 dobry.<\/p>\n\n\n\n<p>Wychyla si\u0119 upstrzona w\u0105sem morda przez okno. Lustruje mnie dok\u0142adnie i cieszy si\u0119 g\u0142upio. Pewnie widzi, \u017ce jestem mi\u0119dzymiastowy. Otworzy\u0142 baga\u017cnik w \u015brodku, ale dupy ruszy\u0107 ju\u017c nie spos\u00f3b. Pokaza\u0142 kciukiem \u017cebym si\u0119 \u0142adowa\u0142. Otwieram baga\u017cnik i wrzucam wszystko do \u015brodka. Lew\u0105 r\u0119k\u0105 macam kiesze\u0144, z zapisanym adresem na kartce. Patrzy si\u0119 na mnie w lusterku. Niedobrze, mog\u0142em uda\u0107, \u017ce jestem st\u0105d.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Na lipow\u0105 6.<\/p>\n\n\n\n<p>Trzaskam drzwiami i rozk\u0142adam si\u0119 wewn\u0105trz przegrzanej fury. Wali kwasot\u0105 tytoniow\u0105. Powoli rusza. Jedynka, dw\u00f3jka, zakr\u0119ca przed dworcem. Patrz\u0119 na niego, on przygl\u0105da mi si\u0119 w lusterku, nawet nie w\u0142\u0105czy\u0142 taksometru. Patrz\u0119 w oddali na niedzia\u0142aj\u0105ce zegary na peronach. Czas si\u0119 tu zatrzyma\u0142, wieczna za kwadrans dwunasta. Wyjechali\u015bmy spod dworca. Panoram\u0119 miasta zas\u0142ania niewysoki nasyp kolejowy, po lewej krzaki. W oddali rysuj\u0105 si\u0119 chatki bardziej pasuj\u0105ce do wsi ni\u017c do miasta, ale przecie\u017c musz\u0119 si\u0119 przestawi\u0107. To nie jest miasto, to jest miasteczko, <em>kurwa ma\u0107<\/em>. Patrz\u0119 po prawej, rz\u0105d bezsensownych pojedynczych, ma\u0142ych, kwadratowych i parterowych budynk\u00f3w. Po lewej troch\u0119 bardziej miejsko, gara\u017ce w widnokr\u0119gu, ale dalej znowu wszystko pasuje do siebie jak dupa do nosa. Nie ma tutaj planu ani jednego. Budynki s\u0105 nasrane wed\u0142ug widzimisi\u0119 ka\u017cdego ch\u0119tnego. Mog\u0119 si\u0119 ju\u017c zacz\u0105\u0107 przyzwyczaja\u0107. Typowy rozk\u0142ad popieprzonego architekta miejskiego, kt\u00f3ry tkwi\u0142 ca\u0142\u0105 wieczno\u015b\u0107 w mentalno\u015bci lat osiemdziesi\u0105tych i dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105tych, a do tego ch\u0119tnie bierze pieni\u0105dze za przymkni\u0119cie oka na samowolki. Kilkaset z\u0142otych wystarczy \u017ceby zignorowa\u0107 lokalny feng shui. W oddali wida\u0107 dzwonnic\u0119 lokalnego ko\u015bcio\u0142a. Mijamy przejazd kolejowy, a tu\u017c za nim rondo. Wszystko zabielone puchem \u015bniegowym i powolnym brudem zaje\u017cd\u017conego \u015bniegu. Rondo, oczywi\u015bcie, jak\u017ceby inaczej, Jana Paw\u0142a Drugiego, najwi\u0119kszego Polaka. Nie dziwi mnie to ani troch\u0119. Moje pierwsze spotkanie z lokaln\u0105 metafizyk\u0105, zupe\u0142nie znajom\u0105 i tragiczn\u0105. Za rondem zjazdy na kilka stron, ale ko\u015bci\u00f3\u0142 bije po oczach, o\u015bwietlony i nawet pomalowany.&nbsp; Duma lokalnego \u015bwiata duchowego. Za ogrodzeniem jest te\u017c pomnik najwi\u0119kszego Polaka w histerii. W dali rozpostarty mi\u0119dzy latarniami wielki napis. <em>Siedemdziesi\u0119ciolecie praw miejskich.<\/em> Rocznica. Niebylejaka. Zje\u017cd\u017camy trzecim zjazdem. Nie mam poj\u0119cia czy dobrze jedziemy, ani nie znam algorytmu, kt\u00f3ry obliczy warto\u015b\u0107 pokonanej trasy. Musimy by\u0107 niedaleko centrum. Okropne bilboardy wal\u0105ce po oczach i zabudowa jak z koziej dupy pa\u0142ac. Wsz\u0119dzie tynki zamieniaj\u0105ce nawet najpi\u0119kniejsze budynki w nocne koszmary. Zreszt\u0105, o jakiej pi\u0119kno\u015bci mo\u017cna tutaj m\u00f3wi\u0107? Tutaj wszystko zosta\u0142o przemielone przez gusta powszechne i wyplute z dum\u0105, jako zamys\u0142 najwi\u0119kszego g\u0142upka lokalnego. <em>Patrzcie, patrzcie, to jest bardzo praktyczne, a praktyczne tutaj r\u00f3wna si\u0119 pi\u0119kne.<\/em> Jak gumofilce w g\u00f3wnie o poranku. Pi\u0119kne przez swoj\u0105 praktyczno\u015b\u0107. Piekarnia, krawiec, restauracja, obuwniczy, kwiaciarnia, jednopi\u0119trowe dobud\u00f3wki do tkanki miasta. Wszystko zam\u0119czone tynkiem. Wszystko obwieszone prostackimi szyldami pami\u0119taj\u0105cymi lata dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105te, dwutysi\u0119czne. S\u0105 te\u017c i wsp\u00f3\u0142czesne, ale nie r\u00f3\u017cni\u0105 si\u0119 niczym innym od pozosta\u0142ych. S\u0105 tak samo pstrokate i adopasowane. Jak wszystko do niczego. To jest styl polski, kt\u00f3ry m\u00f3wi, mo\u017cesz co\u015b postawi\u0107, ale to nie mo\u017ce pasowa\u0107 do niczego. Musi si\u0119 odr\u00f3\u017cnia\u0107 od wszystkiego, najbardziej jak si\u0119 da. Nie ma mo\u017cliwo\u015bci, \u017ceby chocia\u017c dwa budynki obok siebie by\u0142y podobne. To musi by\u0107 eklektyzm totalny, nieszanuj\u0105cy ani \u017cadnego stylu, ani \u017cadnego uk\u0142adu. To jest eklektyzm, kt\u00f3ry m\u00f3wi, r\u00f3b jak chcesz, masz przecie\u017c poj\u0119cie o wszystkim. O polityce mi\u0119dzynarodowej, polityce narodowej i o projektowaniu miast. Znasz si\u0119 na wszystkim, wi\u0119c b\u0119dzie tak jak chcesz. A najlepiej \u017ceby by\u0142o widocznie, \u017ceby ka\u017cdy widzia\u0142, \u017ce tu co\u015b jest, \u017ceby wzrok ka\u017cdego by\u0142 przykuwany najwi\u0119ksz\u0105 okropno\u015bci\u0105. Im bardziej jaskraw\u0105, tym lepsz\u0105. Niech wszyscy widz\u0105, \u017ce to nale\u017cy do ciebie i \u017ce mo\u017cesz si\u0119 zesra\u0107 po\u015brodku. Bo ci, po prostu, mo\u017cna. Wolno\u015b\u0107 jest jednym z ojc\u00f3w za\u0142o\u017cycieli wsp\u00f3\u0142czesnej architektury polskiej. Za sto lat, nasi potomkowie b\u0119d\u0105 zachodzili w g\u0142ow\u0119, jak mo\u017cna by\u0142o zniszczy\u0107 to co najpi\u0119kniejsze i ocali\u0107 to co bez warto\u015bci. Zawstydzeni w ko\u0144cu wypieprz\u0105 te nasze wsp\u00f3\u0142czesne koszmarki \u017ceby nie przewraca\u0107 oczami jak s\u0105siedzi zza granicy zapytaj\u0105 co to kurwa jest.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Mijamy ulic\u0119 i wje\u017cd\u017camy na skrzy\u017cowanie. Ca\u0142y czas nie mog\u0119 zrozumie\u0107 jak uda\u0142o im si\u0119 tyle brzydoty na tak ma\u0142ym obszarze zmie\u015bci\u0107. Na skrzy\u017cowaniu jakie\u015b budy, szyld z kebabem, obok market. Wszystko typowo polskie. Blaszane i kwadratowe. Skr\u0119camy w lewo, mijamy szereg\u00f3wki, a tu\u017c za nimi bloki czteropi\u0119trowe. Rzyga\u0107 si\u0119 chce. Ulica Batorego, tak si\u0119 nazywa ta ulica. Jedna z brzydszych na mojej kr\u00f3tkiej trasie, a mo\u017ce w\u0142a\u015bciwie tak samo okropna jak wszystkie pozosta\u0142e. \u015awiat\u0142a. Na \u015bwiat\u0142ach skr\u0119camy w prawo. Ulica Lipowa. To\u00a0 ta ulica. Nawet nie chcia\u0142o mu si\u0119 mnie wie\u017a\u0107 dooko\u0142a. Na rogu stare zabudowania, oddaj\u0105ce dawny wiejski styl tego miasta. Pewnie maj\u0105 ze sto lat, ale prze\u017carte s\u0105 zgnilizn\u0105. Maj\u0105 oszalowane \u015bciany, ale pewnie ju\u017c nied\u0142ugo, ju\u017c si\u0119 zamierzaj\u0105 z tynkiem. W\u0142a\u015bciciel \u015bni ca\u0142ymi nocami o tynku, o idealnie p\u0142askich powierzchniach z oczojebnym kolorem. Na przyk\u0142ad pomara\u0144czowym. Pastelowo pomara\u0144czowym. To s\u0105 pi\u0119kne kolory. Przypominaj\u0105 budynki sakralne, szczyt gustu plebejskiego. Wje\u017cd\u017camy w osiedlowe zabudowania, mi\u0119dzy bloki dwupi\u0119trowe i czteropi\u0119trowe. I to niby tutaj mam sp\u0119dzi\u0107 kilka najbli\u017cszych dni? A mo\u017ce nawet wi\u0119cej? Ohyda.\u00a0<\/p>\n\n\n\n<p>Zatrzymujemy si\u0119 powoli.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Dwadzie\u015bcia z\u0142otych.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Dwadzie\u015bcia?&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Tutaj wsz\u0119dzie dojedzie pan za dwadzie\u015bcia z\u0142otych.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Patrz\u0119 po nim i ju\u017c wszystko rozumiem.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Dobranoc.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Prosz\u0119, moja wizyt\u00f3wka.<\/p>\n\n\n\n<p>Stawka uniwersalna. Idee gospodarki centralnie sterowanej jeszcze nie do ko\u0144ca wywietrza\u0142y w lokalnych umys\u0142ach. Dwie dychy za kilka minut jazdy. Przemys\u0142 taks\u00f3wkarski w tym miasteczku osi\u0105gn\u0105\u0142 form\u0119 szczytow\u0105.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Oczywi\u015bcie jest za zimno \u017ceby otworzy\u0107 baga\u017cnik. Sam si\u0119 gramol\u0119 i zatrzaskuj\u0119 drzwi. Jed\u017a pi\u0119kny Adonisie, w kurs\u00f3w poszukiwaniu. Mo\u017ce z\u0142apiesz jeszcze jakiego\u015b idiot\u0119. Czuj\u0119 jak mi ciuchy \u015bmierdz\u0105 papierosami. Mam sfiksowanie na tym punkcie. Gorliwego neofity. Nie pali\u0142em ju\u017c ponad p\u00f3\u0142 roku. Rozgl\u0105dam si\u0119 po ch\u0142odnym krajobrazie. Pi\u0119kne osiedle, wsz\u0119dzie bloki przegrodzone gara\u017cowym labiryntem. Jak mo\u017cna tak spierdoli\u0107 sobie okolic\u0119? Duma z posiadanego samochodu jest nie do przecenienia, przecie\u017c to m\u00f3j status. Mog\u0119 w chlewie mieszka\u0107, ale fura musi by\u0107 pierwsza klasa. Najlepiej jeszcze z foli\u0105 na siedzeniach, ale koniecznie w solidnym betonowym opakowaniu, chroni\u0105cym przed opadami atmosferycznymi. Dzwoni\u0119 domofonem. Kto\u015b ma na mnie czeka\u0107. Otwiera bez zapytania. T\u0142uk\u0119 si\u0119 na trzecie pi\u0119tro z tobo\u0142ami. Przynajmniej \u015bwiat\u0142o jest na fotokom\u00f3rk\u0119. Dzwoni\u0119, numer dwadzie\u015bcia pi\u0119\u0107. Moje w\u0142o\u015bci. Otwiera.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Dzie\u0144 dobry, zapraszam, zapraszam!<\/p>\n\n\n\n<p>\u0141aduj\u0119 si\u0119 przez pr\u00f3g w moich o\u015bnie\u017conych butach.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Prosz\u0119 wchodzi\u0107. Sabina jestem. To m\u00f3j m\u0105\u017c, Roman.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiwa mi na dzie\u0144 dobry. Pi\u0119kna z nich para. Stara i stary z w\u0105sem. Nie r\u00f3\u017cni\u0105 si\u0119 niczym od siebie. Jedynie p\u0142e\u0107, p\u0142e\u0107 ich tylko odr\u00f3\u017cnia. Sweterki i be\u017cowe bibeloty. S\u0105 tacy sami. Ona si\u0119 cieszy i on udaje, \u017ce jest zadowolony. Ja te\u017c udaj\u0119 zadowolonego, chocia\u017c rozgl\u0105dam si\u0119 po tej ruderze i widz\u0119, \u017ce mnie w balona robi\u0105. Jeszcze udaj\u0119 zadowolonego. Jeszcze. Do momentu, gdy nie powiem co o nich my\u015bl\u0119. Dam im jeszcze pow\u00f3d do narzeka\u0144 na lokator\u00f3w. Dam im pow\u00f3d do utwierdzenia si\u0119 we w\u0142asnej wspania\u0142o\u015bci. Patrz\u0119 jeszcze po nich. Nic nie wiem o nich, a wiem ju\u017c wszystko. Nic nie poradz\u0119 na to, \u017ce zd\u0105\u017cy\u0142em ju\u017c dziesi\u0119\u0107 razy ich zaszufladkowa\u0107, przekr\u0119ci\u0107 kluczyk i zapomnie\u0107 o nich. On i ona, dobrani trzydzie\u015bci lat temu na zasadzie taniego romansu i wysi\u0142ku rodzinnego. Przez nast\u0119pne trzydzie\u015bci lat patrz\u0105 na siebie i si\u0119 ciesz\u0105, \u017ce nie s\u0105 sami, mimo \u017ce razem tak chujowo.<\/p>\n\n\n\n<p>&#8211; Prosz\u0119 si\u0119 rozejrze\u0107. Prawda, \u017ce tu \u0142adnie? Dwa pokoje. Specjalnie niedawno odnowili\u015bmy. Nowa farba, \u0142azienka i kuchnia te\u017c od\u015bwie\u017cona niedawno. Idealne mieszkanie dla kawalera, a teraz u nas ci\u0119\u017cko o mieszkanie, szczeg\u00f3lnie za tak\u0105 cen\u0119. I prosz\u0119 zobaczy\u0107 jaki <em>nowoczesny <\/em>telewizor.<\/p>\n\n\n\n<p>Uwielbiam zanurza\u0107 si\u0119 i p\u0142ywa\u0107 w g\u00f3wnie s\u0105cz\u0105cym si\u0119 z ekranu. Najbardziej lubi\u0119 opiniotw\u00f3rcze programy, w kt\u00f3rych Teresa boryka si\u0119 z problemami dnia codziennego, a to syn narkoman, a to ojciec pijak. Ale <em>nowoczesny<\/em>? Chyba dla tych, kt\u00f3rzy przespali ostatnie trzydzie\u015bci lat. Ale niech ju\u017c sko\u0144czy te farmazony z przeci\u0105gaj\u0105cym akcentem, do kt\u00f3rego nie jestem przyzwyczajony. Przecie\u017c widz\u0119 \u017ce to nora, a nie pa\u0142ac Zimowy. Boazeria w przedpokoju, tania terakota w \u0142azience i panele pod\u0142ogowe z imitacj\u0105 jesionu. Najgorsze i najbrzydsze, idealnie zgrane z bezgu\u015bciem ca\u0142o\u015bci. Dope\u0142nieniem tandety s\u0105 obrazki rodzajowe z lokalnego targowiska i ozdobne elementy szklano &#8211; plastikowe. \u0141azienka \u015bmierdzi st\u0119chlizn\u0105. Dobrze znam ten zapach, nigdy niedoschni\u0119tego pomieszczenia. Urok budownictwa sprzed grubej kreski. A kuchnia? Kuchnia nie by\u0142a remontowana ani rok temu, ani dziesi\u0119\u0107 lat temu. Prawdopodobnie nigdy. A \u015bciem\u0119 o remoncie mo\u017ce zostawi\u0107 na inn\u0105 okazj\u0119. Chocia\u017c kto wie, mo\u017ce dla nich to niedawno. Lata dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105te, tylko dwadzie\u015bcia kilka lat staro\u015bci. Przecie\u017c w por\u00f3wnaniu z nimi to jest mebel na wskro\u015b m\u0142ody. Trudno, dzisiaj przecie\u017c nic z tym nie zrobi\u0119, zaczn\u0119 od konkretnego przewietrzenia. Nie oczekuj\u0119 wcale tak wiele, \u017ceby to chocia\u017c jako\u015b wygl\u0105da\u0142o, a nie jak stuningowana spelunka patologii.&nbsp;&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<\/p>\n\n\n\n<p><br>Wyszed\u0142em na kr\u00f3tki spacer, rozprostowa\u0107 skostnia\u0142e nogi. Wszystko dogadane. Oczywi\u015bcie bez umowy. W gruncie rzeczy to czyn bohaterski, nie da\u0107 si\u0119 okra\u015b\u0107 z\u0142odziejowi, znaczy fiskusowi. Pi\u0105tek wiecz\u00f3r, pustki wok\u00f3\u0142. Pi\u017adziawica, musia\u0142o mnie na biegun wywia\u0107. Akurat tutaj mu si\u0119 zachcia\u0142o. Dwudziesta pierwsza, do dwudziestej drugiej pono\u0107 sklep otwarty. Pierdolnik po\u015brodku osiedla. Nawet nie tak daleko ode mnie. Budynek parterowy, dosy\u0107 spory, z jednej strony apteka, a z drugiej market osiedlowy. Widz\u0119, przy wej\u015bciu lokalna blokerka \u0142ypie spode \u0142ba. Popijaj\u0105c browara i jaraj\u0105c szlugi. Co mog\u0105 robi\u0107 o tej porze? W takim miejscu? Mnie po godzinie tutaj chce si\u0119 wy\u0107, a co im dopiero po kilkunastu, kilkudziesi\u0119ciu latach? Pewnie za dwie godziny spuszcz\u0105 komu\u015b \u0142omot i wr\u00f3c\u0105 spokojnie do domu z uspokojonym sumieniem, \u017ce przypierdolili komu\u015b kto nie pasowa\u0142 do ich \u015bwiatopogl\u0105du. To nic, \u017ce to mo\u017ce jaki\u015b kumpel akurat si\u0119 nawin\u0105\u0142, ale akurat tego wieczora nie pasowa\u0142 do okolicy. Pij\u0105 browarki i wymieniaj\u0105 kurwy mi\u0119dzy sob\u0105. Nie znaj\u0105 za bardzo innego j\u0119zyka, kt\u00f3ry m\u00f3g\u0142by opisa\u0107 ich stan, ale przecie\u017c to nie wynika z ich niech\u0119ci. To wynika w\u0142a\u015bnie z tego, \u017ce ich \u015bwiat to kurwa i pierdol\u0119. To jest ca\u0142y ich \u015bwiat. Zamkni\u0119ty w czasoprzestrzeni i kaskaduj\u0105cy z do\u0142u do g\u00f3ry. Najpierw ich ma\u0142y \u015bwiat, z wiecznie pijanym ojcem i dziwkowat\u0105 matk\u0105. Potem niewielkie osiedle z wsz\u0119dobylskim rozpi\u017adziajem i w ko\u0144cu niewielkie miasto, kt\u00f3re konstytuuje ich ca\u0142y ma\u0142y \u015bwiat. Ich \u015bwiat obejmuje ca\u0142\u0105 planet\u0119, s\u0105 zainteresowani wszystkim co si\u0119 dzieje na \u015bwiecie, ale perspektywa ogranicza si\u0119 do trzech najbli\u017cszych kilometr\u00f3w kwadratowych. Wszystko poza tym obszarem jest dzicz\u0105 nierespektuj\u0105c\u0105 ich wysublimowanego spojrzenia na \u015bwiat i wyznawanych warto\u015bci. Dzicz\u0105, od kt\u00f3rej chc\u0105 si\u0119 odgrodzi\u0107 jak najbardziej i wybudowa\u0107 mury nieprzepuszczaj\u0105ce nikogo. Nikogo, kto przypadkiem m\u00f3g\u0142by im jeszcze u\u015bwiadomi\u0107 w jakim g\u00f3wnie \u017cyj\u0105. To miejsce to p\u0119pek ich \u015bwiata, kt\u00f3ry mo\u017cna okre\u015bli\u0107 jedynie za pomoc\u0105 <em>kurwa <\/em>i <em>pierdol\u0119<\/em>. \u015awiat, kt\u00f3rego nienawidz\u0105, ale kt\u00f3rego s\u0105 najwi\u0119kszymi propagatorami. Bo innego nie znaj\u0105. \u015awiat przecie\u017c to jest ich. Nikt inny nie rozumie tego tak dobrze jak oni. Ten \u015bwiat jest <em>chujowy <\/em>tak samo jak <em>chujowi <\/em>s\u0105 oni, ale to jest ich \u015bwiat, kt\u00f3rego b\u0119d\u0105 broni\u0107 do upad\u0142ego, bo jest tak <em>chujowy<\/em>. <em>Chujowo <\/em>&#8211; w\u0142asny. Or\u0142y bia\u0142e na kurtkach pot\u0119guj\u0105 wra\u017cenie nagromadzenia idiotyzmu w ich \u015bwiecie. Patrz\u0119 czy przypadkiem Polski Walcz\u0105cej nie maj\u0105. Nie widz\u0119. Mo\u017ce moda jeszcze nie dotar\u0142a z wi\u0119kszych skupisk ludzkich. Nie wiedz\u0105 co to wojna, ale z ch\u0119ci\u0105 z\u0142apaliby za karabin i zacz\u0119li strzela\u0107. Nie wa\u017cne do kogo, do kogokolwiek. Nieistotne po co i za co. Po to \u017ceby zabi\u0107. W ko\u0144cu nienawidz\u0105 ca\u0142ego nie-ich-\u015bwiata, a wrog\u00f3w ich samo\u015bwiadomo\u015bci s\u0105 miliony w Polsce. Nie m\u00f3wi\u0105c o miliardach na \u015bwiecie. Stoj\u0105 obok graffiti, z wymalowanym na czerwono-\u017c\u00f3\u0142to \u201eJ\u201d. Kolejna z esencji to\u017csamo\u015bciowych. Afiliacja z lokalnym klubem pi\u0142karskim. Niezb\u0119dna do plemiennego trybu funkcjonowania. Potrzebuj\u0105 jakiego\u015b odniesienia. Potrzebuj\u0105 identyfikacji, z czym\u015b w co wierz\u0105, \u017ce ma jaki\u015b sens. W \u017cyciu kompletnie nic im nie wysz\u0142o, kompletnie nic im nie wychodzi i kompletnie nic nie wyjdzie. Stoj\u0105 w kilku. Kola\u017c m\u0142odo\u015bci ze staro\u015bci\u0105. M\u0142odzi patrz\u0105 na starych, zazdroszcz\u0105c im roboty, za kt\u00f3r\u0105 bez problemu mog\u0105 si\u0119 najeba\u0107 w weekend i tego, \u017ce co\u015b znacz\u0105 na o\u015bce. Starsi patrz\u0105 na m\u0142odych z zazdro\u015bci\u0105, \u017ce nie musz\u0105 zapieprza\u0107 w jakim\u015b lokalnym ko\u0142chozie i \u017ce jeszcze nie wpadli po uszy w \u017cyciowe kazamaty. Ale starsi maj\u0105 przewag\u0119 nad m\u0142odymi. To oni kreuj\u0105 model osiedlowy i nie pozwalaj\u0105 m\u0142odym na p\u00f3j\u015bcie w\u0142asn\u0105 \u015bcie\u017ck\u0105. Wci\u0105gn\u0105 ich w swoje punkty widzenia, wsadz\u0105 w te same kazamaty, w kt\u00f3re wsadzili ich jeszcze bardziej starsi koledzy, kt\u00f3rzy pokonawszy pewien punkt w znajomo\u015bci z alkoholem, aktualnie niczego ju\u017c nie znacz\u0105 i jedyne co potrafi\u0105 to po pijaku bi\u0107 w\u0142asne dzieci. Ale twardo pilnuj\u0105 tego stadium rozk\u0142adu, bo, w ko\u0144cu, bez tych warto\u015bci i bez publiki strac\u0105 szacunek na o\u015bce, a to ostatnia rzecz, kt\u00f3ra sprawia, \u017ce ich \u017cycie ma jak\u0105kolwiek warto\u015b\u0107. <em>Chujow\u0105<\/em>, ale w tym zamkni\u0119tym ekosystemie <em>zajebist\u0105 <\/em>bo przecie\u017c nie ma nikogo kto m\u00f3g\u0142by powiedzie\u0107, \u017ce ich warto\u015bci s\u0105 <em>chujowe<\/em>, \u017ce ich \u017cycie jest <em>chujowe, <\/em>bo przecie\u017c przez lata odgradzali si\u0119 od my\u015bli niesp\u00f3jnych z ich punktami widzenia, a wszystkich innych ju\u017c dawno skatowali. Nie wpasujesz si\u0119 w ten dese\u0144, zginiesz przy cichym przyzwoleniu wszystkich dooko\u0142a. Nawet tych, kt\u00f3rym to na pierwszy rzut oboj\u0119tne. Wszystko zespawane migomatem i skanalizowane mi\u0142o\u015bci\u0105 platoniczn\u0105 do klubu, jedynej rzeczy, z kt\u00f3r\u0105 mog\u0105 si\u0119 identyfikowa\u0107. Klub pi\u0142karski. Najwspanialsza rzecz na \u015bwiecie, broni\u0105 jej niczym godno\u015bci w\u0142asnej matki, kt\u00f3ra od lat jest dziwk\u0105 i lampucer\u0105. Szlifuj\u0105 swoj\u0105 nieskalan\u0105 osobowo\u015b\u0107 przy ka\u017cdej mo\u017cliwej okazji. Wyjazdy integracyjne przy okazji mecz\u00f3w ligowych. Okazja do poznania podobnych sobie strace\u0144c\u00f3w \u017cyciowych i wymiany wra\u017ce\u0144 o ostatniej kolejce Ekstraklapy i o ostatniej kibolskiej napierdalance. Klubowa przynale\u017cno\u015b\u0107, to jest to, nasza identyfikacja i narodowo\u015b\u0107. Czysta i krystaliczna. Barwy klubowe to barwy narodowe. Idea, kt\u00f3ra nadaje sens naszemu \u017cyciu. Bez klubu jeste\u015bmy nikim, bez klubu niczego nie stanowimy, bez klubu nie mamy o czym rozmawia\u0107 z plemiennymi bra\u0107mi. To nas okre\u015bla, jedenastu doros\u0142ych kolesi biegaj\u0105cych za ga\u0142ganem. To jest nasza duma i walka. Dla tej idei jeste\u015bmy w stanie obi\u0107 mordy wszystkim, a nie daj Bo\u017ce kto\u015b powie, \u017ce nasz klub jest cienki i pipa, wtedy robimy si\u0119 czerwoni na mordach, wywalamy ga\u0142y na wierzch i walimy po ryjach jak leci. Ale tylko, gdy mamy widoczn\u0105 przewag\u0119. Indywidualnie staramy si\u0119 nie wychyla\u0107. Indywidualnie, w cieniu, boimy si\u0119 spojrze\u0107 \u017cyciu w oczy i zda\u0107 spraw\u0119 z w\u0142asnej u\u0142omno\u015bci. Nie widzimy tej popieprzonej krzywizny w naszych g\u0142owach, kt\u00f3ra jednocze\u015bnie ka\u017ce nam mieni\u0107 si\u0119 blaskiem najprawdziwszego Polaka, ale te\u017c ka\u017ce napieprza\u0107 si\u0119 z innymi najprawdziwszymi Polakami z innych miast. Nie m\u00f3wi\u0105c o najprawdziwszych Polakach z tego samego miasta, lecz innej dzielnicy, kt\u00f3rzy przecie\u017c te\u017c mieni\u0105 si\u0119 jedynymi obro\u0144cami ojczyzny i barw lokalnego klubu pi\u0142karskiego. Jak rozumie\u0107 to rozdwojenie ja\u017ani wewn\u0119trznej walki narodowej? W ko\u0144cu skoro mieni\u0105 si\u0119 najwi\u0119kszymi obro\u0144cami polskich warto\u015bci to dlaczego naparzaj\u0105 si\u0119 po ryjach i wykrzykuj\u0105 <em>kurwy <\/em>w stron\u0119 innych najwi\u0119kszych obro\u0144c\u00f3w polskich warto\u015bci? Jaka\u015b permanentna wojna domowa, na to kto jest najwi\u0119kszym obro\u0144c\u0105 polskich warto\u015bci, pomi\u0119dzy najwi\u0119kszymi obro\u0144cami polskich warto\u015bci? Na szcz\u0119\u015bcie nie rozumiem tej pokr\u0119tnej logiki.<\/p>\n\n\n\n<p>W pewnym momencie nasze drogi si\u0119 skrzy\u017cuj\u0105 i b\u0119d\u0119 musia\u0142 zdecydowa\u0107, czy wej\u015b\u0107 w jakie\u015b nieformalne uk\u0142ady, czy mo\u017ce mi\u0142osiernie ich zignorowa\u0107. Pewnie m\u00f3g\u0142bym da\u0107 im kas\u0119 i poprosi\u0107 o za\u0142atwienie amfetaminy. Rzuci\u0142bym sto z\u0142otych na pastw\u0119 losu, w imi\u0119 w\u0142asnego bezpiecze\u0144stwa. Pewnie nigdy bym wi\u0119cej kasy ani towaru nie zobaczy\u0142, ale mia\u0142bym spok\u00f3j na jaki\u015b czas. Wykupiony bilet na osiedle. Zrobiliby ze mnie g\u0142upca na sto z\u0142otych i okrzykn\u0119li&nbsp; osiedlowym frajerem. Da\u0142bym im pow\u00f3d do patrzenia na mnie z g\u00f3ry i utwierdzenia si\u0119 w swojej zajebisto\u015bci. Ale daliby mi spok\u00f3j, od czasu do czasu mo\u017ce poprosili drobne na browar. Za st\u00f3w\u0119 sprzedaliby siebie, swoj\u0105 godno\u015b\u0107 i ideologi\u0119, a ja za st\u00f3w\u0119 mia\u0142bym wykupiony bilet do osiedlowego teatru. Na razie jeszcze poczekam, na razie przecie\u017c nie mog\u0119 si\u0119 ujawnia\u0107 z niczym, jeszcze poczekam odrobin\u0119, zobacz\u0119 jak wszystko si\u0119 potoczy. Najgorzej, gdy spuszczaj\u0105 ci wpierdol zupe\u0142nie bez powodu. Ale to ju\u017c trzeba mie\u0107 pecha. Czy to w tej wiosce czy w stolicy, to ju\u017c loteria.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Podchodz\u0119 do sklepu i przechodz\u0119 obok nich. Czuj\u0119 na karku spojrzenia. Wiedz\u0105, \u017ce nie jestem st\u0105d. Maj\u0105 sz\u00f3sty zmys\u0142 osiedlowego \u0142owcy android\u00f3w. Ale to jest dres drugiej dekady dwudziestego pierwszego wieku. Po czasach ortalionowych dres\u00f3w Nike i Adidasa przyszed\u0142 czas na materia\u0142ow\u0105 Lacost\u0119. Ju\u017c nie trzy paski, a krokodyl okre\u015bla tw\u00f3j stopie\u0144 w hierarchii. Pokr\u0119tna logika osiedlowych debili, ale na szcz\u0119\u015bcie kompletnie jej nie rozumiem, jest jeszcze we mnie bufor bezpiecze\u0144stwa. Boj\u0119 si\u0119 tego poranka, gdy wstan\u0119 i stwierdz\u0119, \u017ce wiem o co im chodzi.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Osiedlowa kultura bakterii, a im mniejsze osiedle tym wi\u0119ksze bakterie. Jedynym antybiotykiem wydaje si\u0119 by\u0107 zaoranie miasta i posadzenie lasu. I w\u0142a\u015bciwie to si\u0119 z tym zgadzam. Ale przecie\u017c to nie zniweluje immanentnego problemu polskiego spo\u0142ecze\u0144stwa jakim jest g\u0142upota i wrodzony debilizm populacji, bo przecie\u017c pozostan\u0105 jeszcze setki takich miejsc na mapie kraju. Poza tym, jak mo\u017cna wyleczy\u0107 spo\u0142ecze\u0144stwo, kt\u00f3rego szczytowym, nie-do-pobicia, osi\u0105gni\u0119ciem by\u0142o znikni\u0119cie z map \u015bwiata na sto dwadzie\u015bcia trzy lata i wymalowanie kraju na pastelowo? Przecie\u017c tego nie da si\u0119 tak po prostu wywietrzy\u0107.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Mijam blokerk\u0119 i wchodz\u0119 powoli do sklepu. Sklep z pod\u0142og\u0105 z gresu, wype\u0142niony p\u00f3\u0142kami, z produktami przypominaj\u0105cymi jedzenie. Na pierwszy plan wychodz\u0105 gor\u0105ce kubki i tym podobne zalewane wod\u0105 \u015bmieci jedzeniowo &#8211; podobne. Zalewasz gor\u0105c\u0105 wod\u0105 i masz ros\u00f3\u0142,&nbsp; barszcz albo nawet \u017curek. Bez roso\u0142u, bez burak\u00f3w i bez zakwasu. Magia, mi\u0119so bez mi\u0119sa, zupa bez zupy, sok bez soku, woda z cukrem, woda z przyprawami, czekolada bez czekolady, d\u017cem bez owoc\u00f3w. Warzywa, kt\u00f3re po jednym dniu nadaj\u0105 si\u0119 do wyrzucenia i masa innych \u015bmieci, kt\u00f3re przyprawiaj\u0105 \u017co\u0142\u0105dek o wrzody i raka dwunastnicy. Wszyscy wiedz\u0105, \u017ce s\u0105 truj\u0105ce, a i tak jedz\u0105. Powinny by\u0107 ostrze\u017cenia jak na paczkach papieros\u00f3w, przecie\u017c nadu\u017cywanie prowadzi do tego samego. Widocznie wszystkim to pasuje. Ca\u0142e p\u00f3\u0142ki \u015bmieciowego \u017carcia, a tu\u017c za tym, ca\u0142a \u015bciana z polepszaczami percepcji. Piwo, wino, w\u00f3dka. Kolejna zdobycz naszego spo\u0142ecze\u0144stwa. Bijemy si\u0119 z Ruskimi o pierwsze\u0144stwo do prawa patentowego. Roztw\u00f3r skondensowany od czterech do dziewi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu trzech procent. Piwo, browar, w\u00f3da, gouda, okowita, trunek, sznaps, kieliszek i krzyczymy na zdrowie, a przecie\u017c to jest najzwyklejsza w \u015bwiecie trucizna. I narkotyk. Wlewamy w siebie hektolitry trucizny i nie widzimy w tym niczego zdro\u017cnego. Uznajemy to za element kultury, tylko jakiej, kultury? Naszej polskiej narodowej kultury? Ka\u017cdy sklep w naszym wspania\u0142ym kraju ma ca\u0142\u0105 p\u00f3\u0142k\u0119 wywalon\u0105 narkotykami. Ale powiedz jednemu lub drugiemu, \u017ce zjara\u0142e\u015b jointa, albo wci\u0105gn\u0105\u0142e\u015b amfetamin\u0119 to popatrz\u0105 na ciebie jak na menela z dworca, kt\u00f3ry nie my\u0142 si\u0119 od miesi\u0105ca. Hipokryzja naszego zarobaczonego spo\u0142ecze\u0144stwa, kt\u00f3re nazywa rzeczy nie takie jakimi s\u0105, ale takimi jakie chce \u017ceby by\u0142y. Mi\u0119dzynarodowe badania, eksperci? Przecie\u017c oni wszyscy si\u0119 myl\u0105, oni wszyscy s\u0105 kupieni za \u017cydowskie pieni\u0105dze. My wiemy lepiej. Alkohol i fajki to element kulturowy, bez niej polsko\u015b\u0107 nie by\u0142aby polsko\u015bci\u0105. Przymknijmy oczy na setki tysi\u0119cy alkoholik\u00f3w, to przecie\u017c s\u0142abe jednostki, zapijaczone zwierz\u0119ta, kt\u00f3re wpad\u0142y w szpony. Ale przecie\u017c nie narkotyku, lecz substancji jak najbardziej legalnej, pozytywnej. Nikotyna? Przecie\u017c to nie narkotyk, to przecie\u017c jest najcudowniejsza rzecz na \u015bwiecie. \u015amierdzi gorzej jak szambo, ale przecie\u017c jest elementem kulturowym, czym\u015b naturalnym i tak po\u017c\u0105danym. Przecie\u017c wspania\u0142a rzecz, pi\u0119knie cuchnie i sprawia \u017ce wody p\u0142odowej jaraj\u0105cej matki mieni\u0105 si\u0119 zielonkawym kolorem. To nie mo\u017ce by\u0107 z\u0142e. To przecie\u017c nie narkotyk, to inaczej si\u0119 nazywa; narkotyki to inne substancje, ot\u0119piaj\u0105ce i szkodz\u0105ce, a alkohol i papierosy przecie\u017c s\u0105 zdrowe, pomagaj\u0105 nam i wyostrzaj\u0105 percepcj\u0119, zupe\u0142nie jak nie-narkotyk. Poza tym, nawet w Bilbii pij\u0105, a przecie\u017c wiadomo, \u017ce to jedyna s\u0142uszna ksi\u0105\u017cka i po odpowiedniej filtracji, wyznacznik \u015bwiatopogl\u0105dowy. Niedaleko za alkoholami jest p\u00f3\u0142ka z lekami. Mini apteka doros\u0142ego cz\u0142owieka. To nic, \u017ce Polacy to najwi\u0119ksi lekomani Europy, a \u0142ykanie tabletek wypijamy z mlekiem matki. Aptek\u0119 masz na ka\u017cdym kroku. To nic, \u017ce bran\u017ca farmaceutyczna przeznacza najwi\u0119cej ze wszystkich na reklamy lek\u00f3w i \u017ce lekarze bij\u0105 na alarm. To nie ma znaczenia, przecie\u017c to element kulturowy i w ko\u0144cu to dla naszego zdrowia. W Polsce tak po prostu jest. Ka\u017cdy musi mie\u0107 jakie\u015b skrzywienie. Paleta do wyboru, alkohol, papierosy, \u017carcie, depresja, lekomania, inne u\u017cywki. Sto procent spo\u0142ecze\u0144stwa ma jakie\u015b odchy\u0142y. Tutaj nie mo\u017ce by\u0107 normalnie, bo jeste\u015bmy nieuleczalnie chorzy na popierdolone spo\u0142ecze\u0144stwo. A przy tym wszystkim przecie\u017c, jednocze\u015bnie we w\u0142asnych oczach, jeste\u015bmy spo\u0142ecze\u0144stwem <em>idealnym<\/em>. Bez \u017cadnej skazy. Co z\u0142ego to nie my. Jedziemy na historycznej prawdzie, kt\u00f3ra za zas\u0142ugi m\u0119cze\u0144skie naszych przodk\u00f3w, daje nam dozgonne prawo do uznawania takiego stanu rzeczy. Ka\u017cda k\u0142\u00f3tnia ideologiczna ko\u0144czy si\u0119 na zasz\u0142o\u015bciach historycznych, jakby\u015bmy nie widzieli, \u017ce tamte czasy to przesz\u0142o\u015b\u0107 i \u017ce \u017cyjemy w tera\u017aniejszo\u015bci. Dwubiegunowe rozdwojenie ja\u017ani. Immanentna cecha tego narodu.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Przechadzam si\u0119 dalej mi\u0119dzy p\u00f3\u0142kami i zastanawiam co mam wzi\u0105\u0107 na pi\u0105tkowy wspania\u0142y wiecz\u00f3r. Przecie\u017c czeka mnie najprawdopodobniej wiecz\u00f3r z telewizj\u0105 i browarem w r\u0119ku. Mo\u017ce i bym gdzie\u015b wyszed\u0142, ale nie chce mi si\u0119. To miejsce odpycha mnie od samego pocz\u0105tku. Zerkam na boki i widz\u0119 jak jaki\u015b pajac podszed\u0142 do lady i chybotliwym j\u0119zykiem pr\u00f3buje pijan\u0105 elokwencj\u0105 zagada\u0107 blond sprzedawczyni\u0119. Oczywi\u015bcie, przecie\u017c na trze\u017awo nie potrafi. Musi nawali\u0107 si\u0119 w czambu\u0142 i straci\u0107 kontrol\u0119 nad sob\u0105, bo normalnie jest zdystansowanym prostackim chamem. Tylko po za\u017cyciu odpowiedniej ilo\u015bci procent\u00f3w j\u0119zyk mu si\u0119 rozwi\u0105zuje, tryska energi\u0105 i mo\u017ce nawet potrafi co\u015b mi\u0142ego powiedzie\u0107. Ale tylko przez ten jeden magiczny wiecz\u00f3r. Jutro o dwunastej rano, na kacu, pi\u0119kny ksi\u0105\u017c\u0119 z bajki, zamieni si\u0119 w skacowanego parobasa rzeczywisto\u015bci. Kilka komplement\u00f3w niskich lot\u00f3w, kwa\u015bnym oddechem wypowiedzianych. Koloryt pi\u0105tkowego wieczoru. Niekt\u00f3rzy zaczynaj\u0105 ju\u017c podr\u00f3\u017c w czasie. Obudz\u0105 si\u0119 w niedziel\u0119 wieczorem, nie pami\u0119taj\u0105c niczego z poprzednich dw\u00f3ch dni. Co\u015b tam pieprzy do kobiety za lad\u0105 i rozgl\u0105da si\u0119 po sklepie, sprawdza czy nieprzypadkiem wszyscy s\u0142ysz\u0105 jak wspaniale pos\u0142uguje si\u0119 romantyczn\u0105, pijack\u0105 polszczyzn\u0105. Uwielbiam te momenty. Warto \u017cy\u0107 dla tych chwil. Czuj\u0119 wtedy, \u017ce moi wsp\u00f3\u0142towarzysze \u017cycia na tej planecie nie s\u0105 z lichej gliny. To prawdziwy <em>homo polonicus<\/em>. Cz\u0142owiek polski charakteryzuj\u0105cy si\u0119 niepewno\u015bci\u0105 siebie, chybotliwo\u015bci\u0105 przekona\u0144 i prze\u015bwiadczeniem o w\u0142asnej racji stanu. Wszystko jeszcze podlane odpowiednim sosem swojsko\u015bci, \u017ceby przypadkiem nie pomyli\u0107 go z nikim innym. <em>Homo polonicus<\/em> jest <em>homo polonicus<\/em>, prosz\u0119 go nie myli\u0107 z <em>homo germanicus<\/em>, <em>homo sovieticus <\/em>czy <em>homo nordikus<\/em>. Wida\u0107 i czu\u0107 go z daleka. Nie da si\u0119 go pomyli\u0107 z nikim innym. Sklepowa obraca si\u0119 i zdejmuje z p\u00f3\u0142ki napitek p\u00f3\u0142litrowy esencji <em>homo polonicus<\/em>, o wdzi\u0119cznej nazwie Pole Star. W pi\u0105tkowy wiecz\u00f3r, Gwiazda Polarna wskazuje kierunek narodu polskiego. Zastanawiam si\u0119 czasem sk\u0105d marketingowcy bior\u0105 te nazwy. Belweder, Szopen, Absolwent czy Pan Tadeusz. Kojarz\u0119 jeden przypadek totalnego nawalenia si\u0119 literatur\u0105. Japo\u0144skiego t\u0142umacza <em>Pana Tadeusza<\/em>. Na j\u0119zyk, kt\u00f3ry rym\u00f3w nie uznaje, a trzynastozg\u0142oskowiec nie ma racji bytu.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Podj\u0105\u0142em decyzj\u0119. Trzy koncernowe sikopiwa i jedzenie. Moje \u015bniadanie i kolacja. Widz\u0119, \u017ce w mi\u0119dzyczasie wesz\u0142a blokerka do sklepu. Czas na kolejne stopnie wtajemniczenia w odurzaniu si\u0119 alkoholem. W ko\u0144cu wiecz\u00f3r dopiero si\u0119 zaczyna. Id\u0119 spokojnie do lady. Wszystko b\u0119dzie dobrze, tylko spokojnie. Poprzedni typ wyszed\u0142 chwiejnym krokiem, wyk\u0142adam rzeczy na lad\u0119. Patrz\u0119 na kobiet\u0119 za lad\u0105, blondynk\u0119. Ile mo\u017ce mie\u0107 lat? Ze dwadzie\u015bcia maksymalnie. W\u0142osy d\u0142ugie do ramion, proste, kobiece kszta\u0142ty. Oczy niebieskie, z ca\u0142kiem nawet mi\u0142\u0105 aparycj\u0105. My\u015bl\u0119, \u017ce bym nie pogardzi\u0142. Mo\u017ce nawet, gdyby nie oni, to bym do niej zagada\u0142. Zapyta\u0142 co u niej s\u0142ycha\u0107, jak jej wiecz\u00f3r mija. Mo\u017ce wraca sama do domu. Mo\u017ce nie ma co robi\u0107, mo\u017ce walczy ze sob\u0105. Ale s\u0142ysz\u0119 zupe\u0142nie co\u015b innego &#8211; \u201eKurwa, ja pierdol\u0119\u201d. \u201eKurwa, stary\u201d. Kurwa, nie pierdol.\u201d &#8211; Dwa s\u0142owa, by wszystkimi rz\u0105dzi\u0107, dwa s\u0142owa, by wszystko wyja\u015bni\u0107, dwa s\u0142owa, by wszystkie zgromadzi\u0107 i w ciemno\u015bci zwi\u0105za\u0107. Wystarcz\u0105 dwa s\u0142owa, odpowiednia ilo\u015b\u0107 prefiks\u00f3w i sufiks\u00f3w, a wyrazisz wszystko. Wymieniaj\u0105 mi\u0119dzy sob\u0105 uwagi na ca\u0142y sklep. Jeden z nich nie chce pi\u0107 i pr\u00f3buje si\u0119 wykr\u0119ci\u0107 od zalania w trupa. Nie chce gra\u0107 w ich gr\u0119. Niedobrze. To si\u0119 nie podoba. Wszyscy przecie\u017c sztam\u0119 maj\u0105. Ale mo\u017ce to z premedytacj\u0105. Mo\u017ce to jest ten, co dzi\u015b wpierdol dostanie. Mo\u017ce to jest w\u0142a\u015bnie ten. Podchodz\u0105 do lady, staj\u0105 za mn\u0105. Patrz\u0119 na blondynk\u0119, nie kieruj\u0119 specjalnie wzroku w ich stron\u0119, ale musz\u0119 si\u0119 chocia\u017c troch\u0119 na nich spojrze\u0107, nie mog\u0119 wydyga\u0107 tak bezkompromisowo. Niech wiedz\u0105, \u017ce czuj\u0119 respekt, ale nie dygam. To nie t\u0119dy droga. Rzucam mimochodem wzrokiem po sklepie, ogl\u0105dam si\u0119 i patrz\u0119 po lokalnej faunie. Patrz\u0105 na mnie z wyrzutem w oczach i czekaj\u0105 tylko na moje krzywe spojrzenie albo ust wykrzywienie. \u0141yse g\u0142owy w szalikach klubowych,okr\u0119conych dooko\u0142a kaptura. W puchowatych kurtkach z adidasami i dresikami. Pi\u0119kny outfit. Gdyby\u015b mia\u0142 szalik owi\u0105zany wok\u00f3\u0142 kaptura to jeszcze par\u0119 lat temu dosta\u0142by\u015b ksyw\u0119 peda\u0142a, ale jak wida\u0107 konswera blokerska idzie z duchem czasu. Pozwala sobie na ekscesy i odrobin\u0119 ekstrawagancji. P\u0142ac\u0119 moniakami, pakuj\u0119 patrz\u0105c si\u0119 na blondyn\u0119 i kiwam g\u0142ow\u0105 na po\u017cegnanie. Tym razem oby\u0142o si\u0119 bez \u201eco si\u0119 gapisz kurwa\u201d. Wychodz\u0119 ze sklepu. Do nast\u0119pnego razu.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\"><br>***<\/p>\n\n\n\n<p>Wracam my\u015blami do mojego \u017cycia. Mimo \u017ce nie chc\u0119 \u017cadnego po\u0142\u0105czenia z tymi my\u015blami. Nie chc\u0119 zna\u0107 nikogo z mojego dotychczasowego \u017cycia.&nbsp; G\u0142owa mnie boli od tych wszystkich my\u015bli. Wiem, \u017ce musia\u0142em si\u0119 wyrwa\u0107. Musia\u0142em uciec. Sto osiemdziesi\u0105t kilometr\u00f3w, tras\u0105 pami\u0119taj\u0105c\u0105 zabory. Czas si\u0119 wlecze, spalinowe silniki nie przekraczaj\u0105 pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu kilometr\u00f3w na godzin\u0119 i zatrzymuj\u0105 si\u0119 co dziesi\u0119\u0107 minut w \u015brodku lasu. Nie wiem co go podkusi\u0142o \u017ceby akurat w te rejony. Nie zdawa\u0142em sobie sprawy z tego dok\u0105d jad\u0119. Na wsch\u00f3d. Tam gdzie diabe\u0142 m\u00f3wi dobranoc. Dlaczego nie mog\u0119 si\u0119 wyluzowa\u0107? Dlaczego nie mog\u0119 przesta\u0107 my\u015ble\u0107? Moje my\u015bli i ten \u015bwiat. Mia\u0142em przesta\u0107 narzeka\u0107, mia\u0142em przesta\u0107 toczy\u0107 szaro\u015b\u0107 \u015bwiata w mojej g\u0142owie. Mia\u0142em da\u0107 ju\u017c odpocz\u0105\u0107 \u015bwiatu, kt\u00f3ry ci\u0105gle dostaje baty ode mnie. Ale jak mam to robi\u0107 kiedy wszystko dooko\u0142a najzwyczajniej w \u015bwiecie mnie irytuje i wkurwia. Poczynaj\u0105c od momentu, gdy robi\u0119 pierwszy krok z rana i w momencie, gdy robi\u0119 ostatni krok do \u0142\u00f3\u017cka, a ju\u017c w og\u00f3le dostaje ode mnie po dupie jak jeszcze musz\u0119 si\u0119 odla\u0107 tu\u017c przed za\u015bni\u0119ciem. Wpadam w zachwyt jak przeklinam ten \u015bwiat o poranku i w spazmy ekstazy wpadam wieczorami, na my\u015bl o bezdennej nico\u015bci \u015bwiata.&nbsp; Rzygam na ten \u015bwiat jak si\u0119 gol\u0119 si\u0119 o poranku i rzygam na ten \u015bwiat jak myj\u0119 z\u0119by na noc. Wieczorami, w \u0142\u00f3\u017cku przewracam bezmy\u015blnie kartki klasyk\u00f3w literatury, kt\u00f3rych czytam, mimo \u017ce mnie nudz\u0105, i szczerz\u0119 si\u0119 do siebie z w\u0142asnej hipokryzji. Nie potrafi\u0119 \u017cy\u0107 ze sob\u0105 w zgodzie. Ci\u0105gle oszukuj\u0119 sam siebie, ci\u0105gle, na okr\u0105g\u0142o. M\u00f3wi\u0119 do siebie, to ostatni raz, a spijam si\u0119 na um\u00f3r po raz kolejny. Kaca lecz\u0119 patrz\u0105c w gadaj\u0105cy do mnie telewizor i zastanawiam si\u0119 co znowu posz\u0142o nie tak. M\u00f3wi\u0119 do siebie, koniec z ma\u0142olatami m\u0142odszymi o dwadzie\u015bcia lat ode mnie, a robi\u0119 z siebie idiot\u0119 przy najbli\u017cszej mo\u017cliwej okazji. Wst\u0119puje we mnie jaki\u015b diabe\u0142. Gadam te wszystkie szale\u0144stwa jakbym mia\u0142 pi\u0119tna\u015bcie lat, a nie czterdzie\u015bci jeden. Pieprz\u0119 farmazon i nawijam makaron na uszy, jakbym my\u015bla\u0142 mi\u0119dzy nogami, a nie m\u00f3zgiem. \u015amiej\u0105 si\u0119 ze mnie, ale ja i tak czekam na ten jeden raz na sto kiedy mi si\u0119 uda wznieci\u0107 rz\u0105dz\u0119 u brzydkiej jak noc ma\u0142olacie. Wlok\u0119 wtedy do siebie mocno pijan\u0105 wyw\u0142ok\u0119 i czuj\u0119 si\u0119 jak m\u0142ody b\u00f3g spuszczaj\u0105c si\u0119 w nekrofilskiej podniecie. Budz\u0119 si\u0119 nast\u0119pnego dnia i zastanawiam si\u0119 czy to ona mnie wyrucha\u0142a czy ja j\u0105. Od bardzo dawna, cierpi\u0119 na samotno\u015b\u0107 permanentn\u0105. Mam zero umiej\u0119tno\u015bci socjologicznych, ale to mnie akurat najmniej martwi. Z moim zawodem, tak jest chyba i lepiej. Wpieprzam si\u0119 zawsze niepytany w rozmow\u0119 i nie lubi\u0119 ludzi, kt\u00f3rzy my\u015bl\u0105 zupe\u0142nie inaczej ode mnie, a tych co my\u015bl\u0105 podobnie to ju\u017c w og\u00f3le nienawidz\u0119. Ka\u017cdego zawsze potrafi\u0119 zwyzywa\u0107 i z b\u0142otem zmiesza\u0107. Nie lubi\u0119 owija\u0107 w bawe\u0142n\u0119. Czy mam racj\u0119, czy jej nie mam, zawsze broni\u0119 swego do skrajno\u015bci. Rzadko wygrywam, a je\u015bli ju\u017c to nigdy nie wiem w co. Spocone \u017cycie moje, zawieszone mi\u0119dzy niewiadomym, a niewiadomymi. A teraz jestem tutaj, w oczekiwaniu na co\u015b.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<\/p>\n\n\n\n<h2 class=\"wp-block-heading\"><strong>2 grudnia, sobota<\/strong><\/h2>\n\n\n\n<p><br>Ch\u0142\u00f3d powietrza mnie ogarnia, patrz\u0119 po \u015bwiec\u0105cych si\u0119 oknach w mijanych blokach,&nbsp; wracam do mojej jaskini samotno\u015bci. Patrz\u0119 po ciemnych i za\u015bnie\u017conych zakamarkach niezbyt mocno roz\u015bwietlanych ulicznymi lampami.&nbsp; Od teraz to jest m\u00f3j \u015bwiat.<\/p>\n\n\n\n<p>Sobotni poranek. Sobotni b\u00f3l g\u0142owy. Sobotni skr\u0119t my\u015bli. Znowu wypi\u0142em kilka piw i mam kaca. Znowu wpakowa\u0142em si\u0119 w t\u0119 sam\u0105 pu\u0142apk\u0119. Na szcz\u0119\u015bcie nie mam nic do roboty. Na szcz\u0119\u015bcie mam dosy\u0107 mi\u0119kkie \u017cycie. Bez zbytnich wyrzecze\u0144 i zobowi\u0105za\u0144. Lekkie \u017cycie. Wszyscy chc\u0105 mie\u0107 lekkie \u017cycie, a nikt nie robi niczego w tym kierunku. A wystarczy nie robi\u0107 niczego.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">****<\/p>\n\n\n\n<p>Przez tydzie\u0144 napada\u0142o wystarczaj\u0105co puchu. Odrapane \u015bciany klatki, z popisanymi jakimi\u015b pierdo\u0142ami. Jedyne co przypomina cokolwiek rozczytywalnego to<em> prosiak to konfitura i cwel<\/em>. \u015alady po odwiecznym wrogu lokalnej blokerki. Kozak, kt\u00f3ry sprzeda\u0142 na psach swoich najprawdziwszych braci. Trafi\u0142o akurat na niego. Akurat on b\u0119dzie naznaczony pi\u0119tnem \u015brodowiska lokalnego i po\u017cywk\u0105 dla najg\u0142\u0119biej przekonanych o swojej niez\u0142omno\u015bci debili, kt\u00f3rzy nie&nbsp; widz\u0105, \u017ce to m\u00f3g\u0142 by\u0107 ktokolwiek z nich. Nie dopuszczaj\u0105 do siebie tej my\u015bli, \u017ce to tylko zbieg okoliczno\u015bci i wyb\u00f3r mniejszego z\u0142a, bo przecie\u017c dla kumpli skoczyliby w ogie\u0144. S\u0105 twardzi dop\u00f3ki kto\u015b im nie przybije trzech lat za handlowanie dragami lub paserk\u0119, wtedy mi\u0119kn\u0105 szybciej ni\u017c najwi\u0119kszy twardziel w wi\u0119zieniu kt\u00f3ry si\u0119 musi schyli\u0107 w \u0142azience.<\/p>\n\n\n\n<p>Wychodz\u0119 z klatki i widz\u0119 rz\u0105d samochod\u00f3w. Dzisiaj w \u015bwietle dnia wszystko wygl\u0105da inaczej, ale nie \u017ceby pi\u0119kniej. Jest szaro i przygn\u0119biaj\u0105co. Bezstyl ostatnich lat osiemdziesi\u0105tych pog\u0142\u0119biony bezstylem lat dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105tych i doprawiony bezstylem lat dwutysi\u0119cznych. Eklektyczny rozpi\u017adziaj. Wszystkie bloki, wszystkie potworki, wszystkie pstrokate budy. Wszystko ju\u017c osiad\u0142o i nie ma w sobie si\u0142y na \u017cadn\u0105 zmian\u0119. Musi sto lat min\u0105\u0107 zanim to wszystko si\u0119 zmieni. Zanim my wyginiemy i zanim nie wygin\u0105 dzieci naszych dzieci. Dop\u00f3ki nie wyginie ostatni dinozaur, kt\u00f3ry mia\u0142 styczno\u015b\u0107 z tym klimatem, nie b\u0119dzie pi\u0119kno\u015bci na tym \u015bwiecie. Patrz\u0119 po blokach, z pi\u0119knymi zmodernizowanymi termo-elewacjami. To po nas pozostanie. To pozostanie po moim pokoleniu. Uwalone, na pastelowo, abstrakcyjnymi wzorami, elewacje. Nied\u0142ugo tury\u015bci zaczn\u0105 przyje\u017cd\u017ca\u0107 do nas, ogl\u0105da\u0107 jedyny kraj na \u015bwiecie, w kt\u00f3rym malarstwo abstrakcyjne przerodzi\u0142o si\u0119, z niszowego nurtu artystycznego, dla wy\u017cszych klas snobistycznych, w ubogi umys\u0142owo i artystycznie, mainstream wra\u017cliwotw\u00f3rczy cz\u0142owieka polskiego. Mieli\u015bmy szaro\u015b\u0107 lat osiemdziesi\u0105tych. Pstrokacizn\u0119 lat dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105tych i dwutysi\u0119cznych. Teraz przyszed\u0142 czas na pasteloz\u0119 i zubo\u017ca\u0142y postmodernizm. Kolejne nurty w narodowej sztuce polskiej. Boj\u0119 si\u0119 my\u015ble\u0107 co b\u0119dzie za par\u0119 lat. Jaka niespodzianka wyskoczy z my\u015bli polskiej i wskoczy na piedesta\u0142 ludowej m\u0105dro\u015bci. Na jaki pomys\u0142 wpadn\u0105 narodowi wieszcze, narodowi plani\u015bci, narodowi m\u0119drcy, narodowi durnie nadani z rozdania obywatelskiego? \u0141udz\u0119 si\u0119, \u017ce b\u0119dzie normalnie, ale wiem, \u017ce spo\u0142ecze\u0144stwo, kt\u00f3re co cztery lata wybiera tych samych debili, znowu mnie zaskoczy. Tylko nie wiem jak absurdalnie idiotycznym pomys\u0142em. W ko\u0144cu polskie spo\u0142ecze\u0144stwo w ko\u0144cu jest znane z fascynacji idiotami. Po prostu nie wyobra\u017ca sobie \u017cycia bez paciorka polskich prominent\u00f3w, splecionego, od kilkudziesi\u0119ciu lat, z tych samych koralik\u00f3w. Z tych samych us\u0142u\u017cnych pajac\u00f3w, kt\u00f3rzy szczerz\u0105 z\u0119by do kamer w poczuciu spe\u0142niania wy\u017cszego obowi\u0105zku spo\u0142ecznego. Wsp\u00f3\u0142czesna polska klasa spo\u0142eczno-polityczna nie jest niczym wi\u0119cej jak kontynuacj\u0105 najbardziej skorumpowanych i zdegenerowanych tradycji polskiej rzeczypospolitej. Partykularyzmu, koniunkturalizmu, ksenofobii, prostactwa, ignorancji, ko\u0142tu\u0144stwa, prowincjonalno\u015bci i zak\u0142amanej moralno\u015bci. W tym jeste\u015bmy dobrzy. Polska klasa sprawcza jest konglomeratem partykularnych interes\u00f3w poszczeg\u00f3lnych durni, kt\u00f3rzy, pod nazwami ur\u0105gaj\u0105cymi inteligencji, gromadz\u0105 si\u0119 jak wieprze w chlewni i debatuj\u0105 jak podzieli\u0107 kartofle z parnika. Zostali wybrani przez niewyedukowan\u0105 ci\u017cb\u0119 i tak te\u017c rz\u0105dz\u0105. Nie widz\u0105 niczego dalej jak p\u0142ot s\u0105siada,&nbsp; a swoje pomys\u0142y opieraj\u0105 na wydumanych problemach i chorych fantazjach. Polscy politycy i ich poplecznicy po\u015bwi\u0119caj\u0105 dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105t procent swojego czasu na szczerzeniu z\u0119b\u00f3w, bo wiedz\u0105, \u017ce znale\u017ali si\u0119 w dobrym miejscu, o dobrej porze. Od trzydziestu lat, nasi dostojni g\u0142upcy miel\u0105 si\u0119 jak ziarnka pieprzu w m\u0142ynku i zabawiaj\u0105 polskie spo\u0142ecze\u0144stwo md\u0142ymi akrobacjami intelektualnymi. Wyzbyci jakichkolwiek zasad zatruwaj\u0105 polskie spo\u0142ecze\u0144stwo. Od kilkudziesi\u0119ciu lat, \u017ceby nie powiedzie\u0107, kilkuset, wszystkie szczeble w\u0142adzy s\u0105 zatrute skompromitowanymi tradycjami politycznymi. Ale polska klasa spo\u0142eczno-polityczna jedynie reprezentuje przekr\u00f3j naszego narodu, w kt\u00f3rym na jedn\u0105 osob\u0119 uczciw\u0105 przypada sto nieuczciwych. Polskie spo\u0142ecze\u0144stwo nigdy nie wykszta\u0142ci\u0142o obywatelskich norm, bo od zawsze by\u0142o zatrute jadem pa\u0144skiego pana folwarcznego, ponadnarodowej magnaterii i w\u0105tpliwej jako\u015bci kultury niskich lot\u00f3w. Trucizna wdar\u0142a si\u0119 g\u0142\u0119boko i zmieni\u0142a DNA cz\u0142owieka polskiego w machaj\u0105c\u0105 r\u0119kami, rozwydrzon\u0105 ma\u0142p\u0119 z ustami pe\u0142nymi farmazonu. <em>B\u00f3g, honor, ojczyzna, <\/em>wykrzykuje na prawo i lewo nie zdaj\u0105c sobie sprawy ze znaczenia tych s\u0142\u00f3w<em>. <\/em>Ma\u0142pa ta jest w stanie do najwi\u0119kszych po\u015bwi\u0119ce\u0144 i odda \u017cycie, ale nigdy nie w imi\u0119 dobra wsp\u00f3lnego, lecz w imi\u0119 swojej w\u0142asnej racji, bo Polskie spo\u0142ecze\u0144stwo od zawsze by\u0142o ska\u017cone chorym pojmowaniem patriotyzmu. Patriotyzmu plemiennego. Nie traktujemy innych na r\u00f3wni z sob\u0105. Podzielili\u015bmy kraj na p\u00f3\u0142 i podobnie jak wszyscy dooko\u0142a, szukamy upokorzenia drugiej strony. Tylko wygrana i rozdeptanie przeciwnika jest jedynym s\u0142usznym ko\u0144cem sporu. Ale to nam si\u0119 podoba, bo w ko\u0144cu lubimy poni\u017ca\u0107 drugiego cz\u0142owieka. Wr\u0119cz kochamy, gdy si\u0119 zwija z b\u00f3lu i b\u0142aga o lito\u015b\u0107. Patrzymy wtedy z politowaniem i zastanawiamy si\u0119 jak mo\u017cna si\u0119 by\u0142o tak doprowadzi\u0107 do takiego stanu i wypowiadamy wtedy nasze ukochane monologi. <em>Trzeba by\u0142o uwa\u017ca\u0107, trzeba by\u0142o si\u0119 szanowa\u0107, ci\u0119\u017cko na to zapracowa\u0142.<\/em> Monologi s\u0105 u nas najwy\u017csz\u0105 form\u0105 komunikacji, a wype\u0142zaj\u0105ce z nich imperatywy prowadz\u0105 nas przez \u017cycie. Najcz\u0119\u015bciej wypluwane przez szemranych in\u017cynier\u00f3w dusz, kt\u00f3rzy ciesz\u0105 si\u0119 u nas wr\u0119cz ogromnym powodzeniem i maj\u0105 rzesze oddanych im czo\u0142obitnie wyznawc\u00f3w. U nas ka\u017cdy szanuj\u0105cy si\u0119 in\u017cynier dusz musi si\u0119 wypowiedzie\u0107 na ka\u017cdy temat, cho\u0107by w og\u00f3le go nie rozumia\u0142. Najcz\u0119\u015bciej to celebryci i znaj\u0105ce si\u0119 na wszystkim gadaj\u0105ce g\u0142owy, czyli osoby na wskro\u015b skompromitowane i dostarczaj\u0105ce gawiedzi taniej rozrywki. Tak zwane osoby z t\u0142umu, kt\u00f3rym si\u0119 poszcz\u0119\u015bci\u0142o i osi\u0105gn\u0119\u0142y w \u017cyciu sukces. Sukces w rozumieniu deszczu pieni\u0119dzy, w\u0142adzy i blichtru. To bardzo pojemny termin, do kt\u00f3rego przyklejaj\u0105 si\u0119 wszelkiego rodzaju glisty ludzkie, zach\u0119cone \u015bwiat\u0142ami reflektor\u00f3w i o\u015blepiaj\u0105cych fleszy. \u015arodki masowego przekazu tworz\u0105 tych nadludzi i rzygaj\u0105 nimi dooko\u0142a. Nie spos\u00f3b si\u0119 bez nich obej\u015b\u0107, a bez ich monolog\u00f3w jeszcze trudniej. To oni m\u00f3wi\u0105 nam co mamy my\u015ble\u0107, czu\u0107 i kocha\u0107. To oni roztaczaj\u0105 przed nami perspektyw\u0119 udanego \u017cycia i w\u0142a\u015bciwych \u015bwiatopogl\u0105d\u00f3w. Ka\u017cdy mo\u017ce znale\u017a\u0107 sobie swojego w\u0142asnego celebryt\u0119, wystarczy przeci\u0105gn\u0105\u0107 kilka razy palcem po telefonie i ju\u017c jeste\u015b w niebie. Zawsze jeste\u015b w stanie znale\u017a\u0107 takiego co b\u0119dzie idealnie odpowiada\u0142 twoim potrzebom. Zawsze b\u0119dziesz w stanie znale\u017a\u0107 kogo\u015b, kto odni\u00f3s\u0142 sukces i kto mo\u017ce sta\u0107 si\u0119 twoim uosobieniem szcz\u0119\u015bcia, do kt\u00f3rego b\u0119dziesz d\u0105\u017cy\u0142 przez ca\u0142e \u017cycie, i do kt\u00f3rego b\u0119dziesz wzdycha\u0142, gdy cho\u0107 na chwil\u0119&nbsp; przymkniesz oczy w rozmarzeniu. Nie rozumiem tego ani troch\u0119, czasem miewam wra\u017cenie, \u017ce wiem ju\u017c wszystko, \u017ce widzia\u0142em ju\u017c wszystko, \u017ce nic ju\u017c mnie nie zaskoczy. Ale to wra\u017cenie jest za ka\u017cdym razem niszczone przez kr\u0105\u017cowniki atomowe coraz wi\u0119kszego debilizmu. \u017byj\u0119 w krainie permanentnego pojebania, w kt\u00f3rej rozs\u0105dek, inteligencja i ciekawo\u015b\u0107 s\u0105 cechami immanentnie negatywnymi. Kompletnie niepotrzebnymi do prawid\u0142owego funkcjonowania, zupe\u0142nie pozbawionymi pozytywnych cech. To s\u0105 cechy pot\u0119pienia godne, niegodne polskiego cz\u0142owieka. <em>Kochany, tutaj tylko brawura, bezrozs\u0105dek i \u015brednio\u015b\u0107<\/em>. Nie lubimy m\u0105drzejszych, nie lubimy innych, u nas ka\u017cdy jest m\u0105drzejszy od ka\u017cdego. Ka\u017cdy od ka\u017cdego, taki stan umys\u0142u. M\u0105dro\u015b\u0107 w narodzie d\u0105\u017cy z ka\u017cdym nast\u0119pnym egzemplarzem przedstawiciela spo\u0142eczno\u015bci ku niesko\u0144czono\u015bci. Niby mo\u017cesz mie\u0107 racj\u0119 ale i tak nie wygrasz z <em>ja wiem lepiej <\/em>bo szwagier tak mia\u0142 i za chuja nie wyja\u015bnisz, \u017ce szwagier to nie ca\u0142y \u015bwiat. Nie wyja\u015bnisz bo <em>on wie lepiej<\/em>. A\u017c mnie ciarki szcz\u0119\u015bcia przechodz\u0105, na my\u015bl, \u017ce przynajmniej ten skrawek wypieprzy w kosmos. Jeszcze nie teraz, ale ju\u017c wkr\u00f3tce.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<\/p>\n\n\n\n<p>Miasto o poranku odstrasza, lekki mr\u00f3z&nbsp; szczypie w twarz. M\u00f3j blok po\u0142o\u017cony jest z brzegu osiedla. Przy skarpie, kt\u00f3ra opada na ma\u0142\u0105 rzek\u0119. Ale zmierzam zupe\u0142nie w drug\u0105 stron\u0119. Kieruj\u0119 si\u0119 w stron\u0119 centrum. Ma\u0142a osiedlowa uliczka \u0142\u0105czy si\u0119 z kolejn\u0105, troch\u0119 wi\u0119ksz\u0105, tworz\u0105c skrzy\u017cowanie w kszta\u0142cie litery T. Id\u0119 na prze\u0142aj, mi\u0119dzy sklepem i blokiem. Patrz\u0119 na sklep, kt\u00f3ry towarzyszy\u0142 mi wczoraj. Po lokalnej faunie ani \u015bladu. Jedynie wielkie \u201eJ\u201d straszy tak jakby by\u0142o znakiem szczeg\u00f3lnym. Nawet nie wiem jak si\u0119 nazywa lokalna dru\u017cyna. \u201eJebni\u0119ci\u201d przychodzi mi do g\u0142owy. Nie widz\u0119 odprysk\u00f3w po libacjach wczorajszych, kto\u015b za nich posprz\u0105ta\u0142. Tak w\u0142a\u015bciwie, to nie jest to du\u017ce osiedle do jakich jestem przyzwyczajony. Nie ma dziesi\u0119ciopi\u0119trowych mr\u00f3wkowc\u00f3w. S\u0105 same kameralne, dwupi\u0119trowe, jakich dawno nie widzia\u0142em. I kilka czteropi\u0119trowych. Za sklepem mijam jeszcze jeden blok i wychodz\u0119 na ulic\u0119 Lipow\u0105, kt\u00f3ra oddziela osiedle blok\u00f3w od ma\u0142ych drewnianych domk\u00f3w jednorodzinnych, charakterystycznych dla tego rejonu. Zupe\u0142nie na mod\u0142\u0119 bia\u0142orusk\u0105, niewielkich, z niewielkimi okienkami. S\u0105 tak inne od tych chat bardziej zachodnich, polskich, ale zachodnich. Nie s\u0105dzi\u0142em, \u017ce b\u0119dzie a\u017c taka r\u00f3\u017cnica. Ale oczywi\u015bcie r\u00f3\u017cnica jest tylko w samej formie. Z bliska jest typowo og\u00f3lno-polsko-rozpierdolona. Z ka\u017cdej strony przybud\u00f3wki betonowe. Niszcz\u0105ce bry\u0142\u0119, kt\u00f3ra mog\u0142aby by\u0107 nawet mi\u0142a dla oka, ale nie jest, bo oczywi\u015bcie kto\u015b wie lepiej jak ma jego dom wygl\u0105da\u0107. Oczywi\u015bcie jak rozmem\u0142ana bezp\u0142ciowa buda dla psa. Jak kostka myd\u0142a przy umywalce. W takich domach tylko delikatno\u015b\u0107 usposobienia mo\u017ce mieszka\u0107. Czu\u0107 polsk\u0105 wieczn\u0105 bied\u0119 i ub\u00f3stwo umys\u0142owe. Ci\u0105gn\u0105 si\u0119 bloki i nieszcz\u0119sna niska zabudowa. W oddali wida\u0107 skrzy\u017cowanie z sygnalizacj\u0105 \u015bwietln\u0105 i kolejne bloki. Zabudowa zaskakuje swoj\u0105 niezaskakiwalno\u015bci\u0105. Wszystko jest idealnie skrojone pod paradygmat rozpierdolu. Niska zabudowa rodem ze wsi, po\u0142\u0105czona z betonowymi czteropi\u0119trowymi blokowymi kikutami, z peerelowskimi kostkami, i z jakimi\u015b bli\u017cej nieokre\u015blonymi obiektami wolnostoj\u0105cymi. Wszystko upa\u0107kane gryz\u0105cymi oczy kolorami. Witajcie w Polsce.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<\/p>\n\n\n\n<p>Ulica Stefana Batorego. Nasz kr\u00f3l by\u0142by dumny z takiej ulicy, w tak pi\u0119knej lokalizacji. Czas przesz\u0142y z dwoma zaniedbanymi budynkami, kt\u00f3re gdyby ktokolwiek mia\u0142 wi\u0119cej ch\u0119ci, by\u0142yby pere\u0142kami architektury drewnianej, ale nie s\u0105. Bo kogo to obchodzi? Kogo tutaj obchodzi jakiekolwiek po\u0142\u0105czenie przesz\u0142o\u015bci z tera\u017aniejszo\u015bci\u0105? Zaniedbane budynki, pami\u0119taj\u0105ce pocz\u0105tki dwudziestego wieku, niszczej\u0105 w oczach, naznaczone pi\u0119tnem pokutnika za sw\u00f3j wiek. Tak jakby by\u0142y winne tym wszystkim dwudziestowiecznym ludob\u00f3jstwom, kt\u00f3rych by\u0142y \u015bwiadkiem. Ale to tylko lu\u017ana konkluzja. Obite byle jak blachami, tworz\u0105 charakter miasta. Czu\u0107 tutaj dziwn\u0105 niech\u0119\u0107 do przesz\u0142o\u015bci. Czu\u0107 ch\u0119\u0107 odci\u0119cia si\u0119 od tego co by\u0142o kiedy\u015b. Naprawienia historii przez nadbudowanie nowej ideologii. Czu\u0107 ch\u0119\u0107 wpadni\u0119cia w koleiny hipokryzji i zaklinania rzeczywisto\u015bci przez lokaln\u0105 wierchuszk\u0119, kt\u00f3ra z premedytacj\u0105 karze ca\u0142\u0105 star\u0105 zabudow\u0119 niebytem i rozk\u0142adem, oferuj\u0105c w zamian styropianowe idee. Lokalni atamani rozumiej\u0105, \u017ce jedynym sposobem na bycie u w\u0142adzy jest gn\u0119bienie spo\u0142ecze\u0144stwa i pozbawianie go bod\u017ac\u00f3w pi\u0119kno\u015bci. A jak lepiej to zrobi\u0107 ni\u017c nie pozbawi\u0107 korzeni i odci\u0105\u0107 si\u0119 od przesz\u0142o\u015bci? Zaoferowa\u0107 zamiast wewn\u0119trznego uniesienia, pustk\u0119 intelektualn\u0105 i pustyni\u0119&nbsp; zmys\u0142ow\u0105. Mam wra\u017cenie, \u017ce&nbsp; zaczynam rozumie\u0107. Oni przeprowadzaj\u0105 tutaj swoistego rodzaju zamach na \u015bwiadomo\u015b\u0107 spo\u0142ecze\u0144stwa. Chc\u0105 stworzy\u0107 miasto nikczemne, odzwierciedlenie ich umys\u0142\u00f3w. Od pocz\u0105tku, do ko\u0144ca naznaczone ich dyletanctwem. Chc\u0105 si\u0119 zapisa\u0107 na kartach historii jako wizjonerzy nikczemno\u015bci i upodlenia. Wiedz\u0105, \u017ce je\u015bli spo\u0142ecze\u0144stwo zobaczy pi\u0119kno, oni sami przepadn\u0105 niechybnie na \u015bmietniku historii. Ale je\u015bli b\u0119dzie panowa\u0107 rozpierdol to i oni b\u0119d\u0105 panowa\u0107 na wieki. Czu\u0107 w powietrzu ten atama\u0144ski sw\u0105d. Zniszczmy wszystko co stare, zniszczmy wszystko co pozosta\u0142o po wieku dwudziestym i dziewi\u0119tnastym. Zniszczmy wszystko po kolei, co mia\u0142o jak\u0105kolwiek warto\u015b\u0107. Zbudujmy na zgliszczach miasto nikczemne, miasto zupe\u0142nie pozbawione charakteru, miasto folwarczne. Nastawione na s\u0142u\u017cenie partykularnym interesom pojedynczych debili. Wszystko co stare i pi\u0119kne jest przecie\u017c z\u0142e i spr\u00f3chnia\u0142e. Zniszczmy architektur\u0119, kt\u00f3ra mia\u0142a jak\u0105kolwiek dusz\u0119. Zast\u0105pmy wszystko makabry\u0142ami tworzonymi przez nikczemny geniusz architekt\u00f3w wsp\u00f3\u0142czesnej polsko\u015bci. To miasto jest odbiciem my\u015blenia wsp\u00f3\u0142czesnej polskiej my\u015bli urz\u0119dowej. Skundlonej i skar\u0142owacia\u0142ej, kt\u00f3rej jedynym paradygmatem jest permanentna transgresja brzydoty i s\u0142u\u017cenie w\u0105skiej ka\u015bcie obszarnik\u00f3w papierowo-urz\u0119dniczych. Ka\u017cdy budynek i zamys\u0142 planistyczny jest potwierdzeniem tej my\u015bli. Proste formy, znane z my\u015bli modernistycznej i postmodernistycznej maj\u0105 si\u0119 nijak do prostackich form architektury nikczemnej. Kwadratowe wymys\u0142y bez cienia proporcji, zamys\u0142u, czy dobrego smaku kr\u00f3luj\u0105 wsz\u0119dzie. Stopniowo, ale skutecznie, po\u017ceraj\u0105 wszystko dooko\u0142a, a najbardziej ludzkie my\u015bli. Rozpi\u017adziaj architektoniczny, wydziera spok\u00f3j duszy i pierze z g\u0142\u0119bszej my\u015bli. Architektura nikczemna, architektura prostacka, niszczy zbiorowy zmys\u0142 i zamienia ludzi w bezm\u00f3zgie maszyny. S\u0142u\u017cy niby jednostkom, ale w szerszym kontek\u015bcie, niszczy wszystkich. Bo nie daje spokoju i konsensusu my\u015bli. Bez wyj\u0105tku.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<\/p>\n\n\n\n<p>Wysepki architektoniczne. Blok, kt\u00f3ry wyr\u00f3s\u0142 na tkance miasta, niczym pryszcz na g\u0142adkiej sk\u00f3rze. W\u0142odarze maj\u0105 perspektywy. W\u0142a\u015bnie nimi \u017cyj\u0105. Odp\u0142ywaj\u0105 w fantasmagorie i kosmiczne bezplany. Co mog\u0105 sobie my\u015ble\u0107? Czy wielopi\u0119trowe budynki w \u015brodku miasta maj\u0105 w przysz\u0142o\u015bci zamieni\u0107 to pustkowie demograficzne w t\u0119tni\u0105ce \u017cyciem okolice? Czy to s\u0105 te d\u0142ugoterminowe bezplany karmi\u0105ce my\u015bli lokalnych bezplanist\u00f3w? \u017byczeniowe my\u015blenie wsp\u00f3\u0142czesnej polsko\u015bci. Dwudziestometrowy budynek mieszkalny po\u015brodku, jako pomnik lokalnych bezplanist\u00f3w. Oczywi\u015bcie, pomara\u0144czowy. Kolor, kt\u00f3ry idealnie pasuje do pustyni, ale w klimacie umiarkowanym odstrzeliwuje si\u0119 od otoczenia jak r\u00f3\u017cowy neon nocnego klubu od puryta\u0144sko\u015bci polskiego spo\u0142ecze\u0144stwa.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<\/p>\n\n\n\n<p>Zimne powietrze ch\u0142odzi mi my\u015bli i moj\u0105 twarz. Nie potrafi\u0119 tego zrozumie\u0107. Miasto. Miasteczko. Wysublimowany bezstyl w\u0142asny. Musi jeszcze troch\u0119 czasu min\u0105\u0107 zanim do ko\u0144ca zdo\u0142am rozsup\u0142a\u0107 w\u0119ze\u0142 zawi\u0142o\u015bci lokalnej bezplanistyki. Kolejne skrzy\u017cowanie, kolejne po\u0142\u0105czenie czasu zaprzesz\u0142ego ze stylem nikczemnym. Zniszczone drewniane domki, obite niedbale blach\u0105. Po\u0142\u0105czone z potworkami lat dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105tych i p\u00f3\u017aniejszych. Architektura nikczemna i niszcz\u0105ca. Mijam ulic\u0119 11go listopwada. Rozgl\u0105dam si\u0119 i podziwiam kunszt nikczemnej architektury, niszcz\u0105cej moje samopoczucie. Zniszczmy wszystko co mia\u0142o jak\u0105kolwiek warto\u015b\u0107, wtedy, cokolwiek nie powstanie, b\u0119dzie szczytem wysublimowania. Szczytowe osi\u0105gni\u0119cia my\u015bli architektonicznej. W \u015brodku miasta, w sercu, kt\u00f3re powinno by\u0107 charakterem tego miejsca, mamy sklepy wielkopowierzchniowe o kubaturze magazyn\u00f3w. Cudo. Cudo. Wszak nie od dzi\u015b wiadomo, \u017ce magazynowe kszta\u0142ty upi\u0119kszaj\u0105 krajobrazy miejskie i ka\u017cde szanuj\u0105ce si\u0119 miasto, co najmniej kilka powinno mie\u0107 w centrum. Nie bez przyczyny, w Londynie na Regent Street jest masa magazyn\u00f3w po\u015br\u00f3d kt\u00f3rych przechadzaj\u0105 si\u0119 entuzjastycznie tury\u015bci z w\u00f3zkami wype\u0142nionymi po brzegi ziemniakami, kie\u0142basami i napojami kolorowymi. Nie bez powodu wie\u017ca Eifla kr\u00f3luje ponad blaszanymi dachami dyskont\u00f3w dooko\u0142a. Wielkopowierzchniowe sklepy z AGD i RTV w samym centrum to w ko\u0144cu warunek sine qua non polskiej planistyki ma\u0142omiasteczkowej.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<\/p>\n\n\n\n<p>Po przeciwnej stronie ulicy, zabudowania powojenne w nowej ods\u0142onie. Przyprawiajace o szybsze bicie serca. Nie ma ko\u0144ca tego absurdu. To jest nie do uwierzenia, ale jak bardzo sp\u00f3jne z zamys\u0142em nikczemnej architektury. Lu\u017ano rozstawione, niewielkie, gustowne, dwupi\u0119trowe bloki z lat sze\u015b\u0107dziesi\u0105tych, ze spadzistymi dachami, zosta\u0142y zepsute koncertowo, tandetn\u0105 termoizolacj\u0105 i dobite naiwnymi malunkami. Ogromny Kaufland rozsiad\u0142 si\u0119 na tkance centrum. Razem ze sklepem wielkopowierzchniowym z elektronik\u0105 i galeri\u0105 handlow\u0105. Po\u0142\u0105czone ogromnym parkingiem stanowi\u0105 centrum, serce tego miasta. I niszcz\u0105 tkank\u0119 miejsk\u0105 niczym rak ludzko\u015bci ziemi\u0119. Handel wielkopowierzchniowy poza centrum? Co to za herezja? Architektura nikczemna zadaje k\u0142am tak debilnym teoriom. Centrum miasta dla mieszka\u0144c\u00f3w? A jak lepiej zadowoli\u0107 mieszka\u0144ca jak nie sklepem w centrum. Sklep to paradygmat szcz\u0119\u015bcia lokalnego mieszka\u0144ca. Po co jaka\u015b tam przestrze\u0144 dla mieszka\u0144c\u00f3w. Po co robi\u0107 z tego jaki\u015b ambaras, jakie\u015b miejsce, kt\u00f3re przyci\u0105ga\u0142oby swoim pi\u0119knem? Po co? Tutaj wszyscy ho\u0142duj\u0105 powiedzeniu <em>my home is my castle.<\/em> Tylko z braku elementarnej wiedzy traktuj\u0105 to powiedzenie dos\u0142ownie. \u017byj\u0105 w swoich okopanych zamkach z fos\u0105 i traktuj\u0105 przestrze\u0144 wsp\u00f3ln\u0105 jako przedmurze, do kt\u00f3rego sp\u0142ywaj\u0105 fekalia z ich zamk\u00f3w. Nie obchodzi ich przedmurze bo to przestrze\u0144 wsp\u00f3lna, obsrana przez wszystkich. Wymy\u015blili architektur\u0119 nikczemn\u0105. Wywr\u00f3cili wszystko do g\u00f3ry nogami. Z centrum zrobili przedmie\u015bcia, a z przedmie\u015b\u0107 zrobili centrum. To jest my\u015bl godna prawdziwego m\u0119drca.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<\/p>\n\n\n\n<p>Kolejne budynki, kolejne elementy krajobrazu miejskiego &#8211; skwerek po\u0142\u0105czony z galeri\u0105 handlow\u0105, budynki handlowe, skrzy\u017cowanie z sygnalizacj\u0105 \u015bwietln\u0105. Stefana Batorego krzy\u017cuje si\u0119 z trzeciego Maja i Zina. Jedyne, co odrobin\u0119 ratuje to co widz\u0119 dooko\u0142a, to szpalery drzew ci\u0105gn\u0105ce si\u0119 od samego pocz\u0105tku, tworz\u0105c co\u015b na kszta\u0142t alei. Jedynie te drzewa daj\u0105 jak\u0105kolwiek nadziej\u0119 na lepsze jutro. Miasto w ko\u0144cu wyparuje i zamiast niesmacznie zbezczeszczonych widok\u00f3w, wyro\u015bnie las i nikt nie b\u0119dzie pami\u0119ta\u0107 tych erekcji architektonicznych. W tym kolejnej budy prostok\u0105tnej, szerzej znanej pod poj\u0119ciem Biedronka. Nie mog\u0142o zabrakn\u0105\u0107 symbolu polskiego dobrobytu. Na przestrzeni jednego kilometra, cztery wielkopowierzchniowe sklepy, niszcz\u0105ce charakter tego miasta i zamieniaj\u0105ce go w wielki targ handlowy. To miasto to wielki targ handlowy, z wsz\u0119dobylskimi straganami. Gdyby nie brudny \u015bnieg to wala\u0142yby si\u0119 tu i \u00f3wdzie resztki sa\u0142aty czy nadgni\u0142e marchewki. Mam nadziej\u0119, \u017ce wyjad\u0119 st\u0105d zanim zwariuj\u0119. Burdel nie z tej ziemi. Ukochany polski burdelik.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<\/p>\n\n\n\n<p>Przechodz\u0119 przez skrzy\u017cowanie i zostawiam za sob\u0105 pierwsze niesmaki. To miejsce przygniata swoj\u0105 okropno\u015bci\u0105. Mimo warstwy konkretnego \u015bniegu. \u015anieg jeszcze ratuje okropno\u015b\u0107 widoku. \u015anieg le\u017cy dooko\u0142a i nadaje puchowato\u015b\u0107 otoczeniu. Chocia\u017c gdzieniegdzie \u015bnieg zamieni\u0142 si\u0119 ju\u017c ju\u017c w b\u0142otne grudy i zamiast ratowa\u0107, pogr\u0105\u017ca okolic\u0119 jeszcze bardziej. Nie przepadam za zim\u0105. Zima dzia\u0142a na \u015bwiadomo\u015b\u0107 jak kube\u0142 zimnej wody. Zima obna\u017ca charakter miasta, przykrywa pewne niedoskona\u0142o\u015bci, po to by po paru dniach wywlec na pierwszy plan okropie\u0144stwo szaro\u015bci. Patrzysz dooko\u0142a i widzisz jedynie brud wymieszany z kilkudniowym \u015bniegiem. Straci\u0142 ju\u017c sw\u00f3j urok, powoli zamienia si\u0119 w warstw\u0119 kurzu, pokazuj\u0105c prawdziwy charakter miasta. Nie ma zieleni, kt\u00f3ra mog\u0142aby chocia\u017c troch\u0119 skompensowa\u0107 i przykry\u0107 niedostatki. Zima ukazuje wszystkie ubytki bezlito\u015bnie. Pokazuje w jakim miejscu naprawd\u0119 \u017cyjesz. Miesza szaro\u015b\u0107, ziemisto\u015b\u0107 i wypluwa prawdziwy charakter miasta. Miasta okropnego w swoim kszta\u0142cie. Nie ma ani jednego drzewa, kt\u00f3re przykry\u0142oby staro\u015b\u0107 elewacji, nie ma ani jednego krzaka, kt\u00f3ry przykry\u0142by rozsypuj\u0105ce si\u0119 fundamenty, nie ma ani jednego kwiata, kt\u00f3ry by urozmaici\u0142 przygn\u0119biaj\u0105cy krajobraz polskiego miasteczka, wypranego przez bezmy\u015blno\u015b\u0107 kilkudziesi\u0119ciu poprzednich lat. Zima wywleka wszystko za chabety i przyprawia o b\u00f3l duszy. Na pocz\u0105tku niby biel i puch przykrywaj\u0105 niedostatki, ale tylko i wy\u0142\u0105cznie po to \u017ceby po chwili uwydatni\u0107 br\u00f3d i pozbawi\u0107 kompletnie z\u0142udze\u0144. Zima jest okrutna dla psychiki. Nie pozwala wykorzysta\u0107 mechanizmu wyparcia. Zima wszystko przypomina i nie pozwala zapomnie\u0107. Przypomina o tym, \u017ce to co widzisz jest prawd\u0105, \u017ce to co widzisz jest esencj\u0105 tego miejsca, \u017ce te wszystkie okropne potwory architektoniczne, ten bezmys\u0142 urbranizacyjny i ubogo\u015b\u0107 \u015bwiata to wszystko jest prawd\u0105 i twoim piek\u0142em.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<br><\/p>\n\n\n\n<p>Urz\u0105d Miasta straszy brudn\u0105 elewacj\u0105. Siedlisko lokalnego debilizmu i epicentrum nikczemno\u015bci. Ci\u0119\u017cko inaczej nazwa\u0107 sadomasochistyczne zap\u0119dy lokalnej wierchuszki partyjnej. Nie do uwierzenia ca\u0142y ten syf. Przechodz\u0119 pasami i wchodz\u0119 do skweru. Mijam map\u0119 miasta i przystaj\u0119 na chwil\u0119. Turystyczna mapa miasta. Miasto samo w sobie po\u0142o\u017cone jest ca\u0142kiem zno\u015bnie. Koniec Polski. Na skraju polskiego bagienka. Cz\u0142owiek m\u00f3g\u0142by pomy\u015ble\u0107, \u017ce wystarczaj\u0105co daleko od Wiejskiej w Warszawie, epicentrum polskiej katastrofy. Z jednej strony puszcza, atrakcja na skal\u0119 europejsk\u0105, a z drugiej pola poprzetykane podlaskimi wioskami. Ale to mira\u017c. Lokalna w\u0142adza musi si\u0119 przypodoba\u0107 centralnej, wi\u0119c pierdol\u0105 wszystko na pot\u0119g\u0119. Na co stawiaj\u0105 lokalni wata\u017ckowie? Na wegetacj\u0119 w pustostanie i trwanie na sto\u0142kach. To na pewno. W tym mie\u015bcie nie wida\u0107 niczego, \u017cadnego zamys\u0142u, jedynie randomowo wyrzucane na \u015bmietnik idee. Postawmy to, postawmy tamto, zorganizujmy jaki\u015b piknik, mo\u017ce co\u015b si\u0119 uda, mo\u017ce jako\u015b to b\u0119dzie, zr\u00f3bmy to, zr\u00f3bmy tamto. Mo\u017ce nikt nie zauwa\u017cy naszej indolencji, naszego poruszania si\u0119 po omacku. Bez najmniejszego zastanowienia, \u017cadnego planu d\u0142ugoterminowego. To jest bol\u0105czk\u0105 tej okolicy, brak koncepcji i przesypianie wszystkich symptom\u00f3w zmian. Dziwne trwanie we w\u0142asnej \u015bwiadomo\u015bci. Cuchnie tu rozk\u0142adem samouwielbienia, niczym&nbsp; w Chinach za zmierzchu panowania dynastii Ming. \u015awiat ci\u015bnie do przodu, ale nie tutaj. Tutaj zatrzyma\u0142 si\u0119 w ropnej agonii.&nbsp; Od trzydziestu lat wszyscy my\u015bl\u0105, \u017ce inercja jest jedynym lekiem na z\u0142o, \u017ce bez \u017cadnego wysi\u0142ku uda si\u0119 podtrzyma\u0107 cia\u0142o przy \u017cyciu, \u017ce uda si\u0119 prze\u017cy\u0107 bez oddychania. Lokalna blokerka to tylko jedna z odmian tutejszej zgnilizny umys\u0142owej. Jedna z wielu.<\/p>\n\n\n\n<p>Czuj\u0119 tu w powietrzu jakie\u015b nienaturalne podniecenie, jakie\u015b niedowierzanie w to co si\u0119 dzieje dooko\u0142a. Patrz\u0119 po ludziach i nie wiem do ko\u0144ca o co chodzi. Patrz\u0105 wysoko, jak gdyby ciut za wysoko, ale jednocze\u015bnie ci\u0105gle wpatruj\u0105 si\u0119 w ziemi\u0119. Jaka\u015b dziwna mania przez nich przemawia. Tak jakby romantyczno\u015b\u0107 \u015bwietno\u015bci dawnej, przys\u0142ania\u0142a okropno\u015bci aktualnego rozk\u0142adu. Po drodze min\u0105\u0142em mn\u00f3stwo ludzi, kt\u00f3rzy wydaj\u0105 si\u0119 by\u0107 ci\u0105gle czym\u015b przybici, ci\u0105gle widz\u0119 twarze z pustym wzrokiem. Nic sob\u0105 nie przedstawiaj\u0105, s\u0105 rozmyci kompletnie. Jedynie dzieci i m\u0142odzie\u017c jeszcze ratuje to miejsce, ale na jak d\u0142ugo? Przecie\u017c wszyscy wiedz\u0105, \u017ce oni chc\u0105 st\u0105d jak najszybciej uciec. Jak najdalej zostawi\u0107 to miejsce przygn\u0119biaj\u0105ce swoj\u0105 szaro\u015bci\u0105 i potworno\u015bci\u0105.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-center\">***<\/p>\n\n\n\n<p>Skwer wydaje si\u0119 by\u0107 ca\u0142kiem przyjemny. Wystarczy nie rozgl\u0105da\u0107 si\u0119 po bokach i patrze\u0107 albo pod siebie, albo wysoko do g\u00f3ry. Na bezlistne konary drzew. I dalej, na b\u0142\u0119kitne niebo. Wiosn\u0105, gdy szare badyle nie strasz\u0105 przechodni\u00f3w, mo\u017cna by tu nawet kiedy\u015b przystan\u0105\u0107 i zastanowi\u0107 nad sensem \u017cycia. Ale teraz, w ten&nbsp; mro\u017any poranek, nie jest tak supersympatycznie. Jest tragicznie. Te wszystkie ulice,kt\u00f3re napotka\u0142em, Pi\u0142sudskiego, Trzeciego Maja, jedenastego Listopada, Batorego. Same istotne miejsca, tak pi\u0119knie bezczeszczone klimatem. Czu\u0107 to jakim\u015b podziemiem reakcyjnym. Robisz burdel, a potem nazywasz go Pi\u0142sudskiego, Batorego, trzeciego Maja, jedenastego Listopada. Przewrotne, nienaturalne i karykaturalne. Reakcyjne si\u0142y drzemi\u0105 we w\u0142odarzach miasta. Plan ich jest o\u015bmieszy\u0107 polsko\u015b\u0107. W\u0142a\u015bciwie mi to nie przeszkadza. W\u0142a\u015bciwie imponuje mi, \u017ce robi\u0105 to tak otwarcie i z takim sukcesem. Sam bym tego lepiej nie zrobi\u0142.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ko\u0144cz\u0105 si\u0119 powoli jesienne krajobrazy za oknem. Pierwszy grudnia, \u015bnieg ju\u017c zd\u0105\u017cy\u0142 przykry\u0107 pola. W tym roku dosy\u0107 wcze\u015bnie. Niezbyt szybko jedziemy. Przystanki co chwil\u0119. Od Warszawy do Siedlec sz\u0142o jeszcze zno\u015bnie. Ale dalej? Smo\u0142a czasu ci\u0105gnie si\u0119 si\u0119 niemi\u0142osiernie, s\u0142ycha\u0107 stukot p\u0119dz\u0105cego poci\u0105gu. Za chwil\u0119 przystanek ko\u0144cowy. Noc za oknem roz\u015bwietlana blaskiem ksi\u0119\u017cyca. Zakr\u0119t &hellip; <a href=\"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/2025\/06\/27\/1-xii-piatek\/\" class=\"more-link\">Czytaj dalej <span class=\"screen-reader-text\">1 grudnia, pi\u0105tek\u00a0<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"class_list":["post-18","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=18"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":25,"href":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/18\/revisions\/25"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=18"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=18"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/hajnowka.org.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=18"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}